U love me

wtorek, 7 stycznia 2014

Kawa czy czarna herbata???

Planów nie robiłam na ten rok. Same się zrobiły :) Bo jak człowiek się pozapisuje na wspólne haftowanie to tak jakby zrobił jakiś plan, prawda?? To nic że stare zabawy nie skończone :) - mam czas do następnych świąt ;). Po prostu obok niektórych wzorków nie da się przejść obojętnie, a jeszcze jak jest możliwość wyszywania w doborowym towarzystwie to nie da się odmówić :) I tak było z herbatkami - siostrzanym wzorkiem do kawek, które już miałam przyjemność wyszywać na początku zeszłego roku. Tutaj możecie sobie go przypomnieć. Dagmara, w blogosferze znana bardziej jako Tami, zaprosiła tylko wybrańców do wyszywania tego tajnego wzoru. Tajnego, bo jedno z głównych przykazań brzmi - "nikt nie może dostać wzorku do zakończenia zabawy". Bardzo trudno jest zdobyć ten wzorek, Tami udało się to niemal cudem, wydała na to swoje ciężko zarobione pieniążki, więc sami rozumiecie. Drugie przykazanie brzmi - "musisz ukończyć herbatkę w miesiącu żeby dostać wzór kolejnej" i oto pierwsza prezentacja.
Zaczełam od ramki, która w herbatkach składa się z backstitch-y i gałązki z listkami. Dla przykładu hafcik Ani z bloga Przystanek Kłodzko 3
  - przy okazji zapraszam do Ani serdecznie.
Usiadłam do niej jednego wieczoru i zrobiłam obramowanie na kilka herbatek i... poszłam spać. I stało się! Miałam sen! Zobaczyłam w nim herbatki i kawki już wyhaftowane, obramowane i powieszone na ścianie w kuchni. Tylko że moje herbatki nie miały ramki w listki. Miały taką samą ramkę składającą się z kwadracików jak kawy. Następnego dnia zapytałam organizatorki czy pozwoli by mój sen stał się jawą ;) i uzyskawszy pozwolenie, wyprułam to co zrobiłam poprzedniego wieczoru i powstała moja wyśniona ramka...

A że we śnie na ścianie wisiały kawy, a ja swoje pierwsze dałam w prezencie, to następnego dnia powstała ramka do pierwszej kawy...
i obie razem...
Po ramkach przyszła kolej na krzyżyki w środku. Najpierw herbatka....
i kawka...
 No i najprzyjemniejsza część - dopełniające całości backstitche...
A tak prezentują się razem w różnych wariacjach...


I teraz poczekają do lutego na kolejne swoje koleżanki :)
A Wy czego się napijecie??? Czarnej herbaty czy kawy??? A może poczekacie na kolejne propozycje???
Tara.
***
Iskierka - tamborek o średnicy 25 cm (akurat łapie mi kanwie na obszarze całej strony wzoru) przytwierdzony do stojaka.
Promyk - jak skończę ;) to będzie wisiał w sypialni nad łóżkiem :)
Arabeska - ja tylko te kartki dokończyłam, nie robiłam ich od początku. Według moich wyliczeń kartka zajmuje mi 14 wieczorów.
Luna-malutka - na obrazie będzie to...
piegucha - dlatego zostały zamazane. PS. Nie chciałam zranić Twoich uczuć!
Agata Lang - podaj namiary na wzór i może się znajdzie po znajomych w całości :)







niedziela, 5 stycznia 2014

Lost in You - tydzień 12

Z powodu Motoru i dwóch niezaplanowanych prezentów świątecznych, o których była mowa w poprzednich postach, prace nad moim kolosem przed świętami zostały wstrzymane. Jednak zaraz po świętach wzięłam się za niego. Od razu ostrzegam, że będzie duuuuuużo zdjęć, bo przez te siedem wieczorów wiele się pozmieniało na kanwie.
Jak zwykle dla przypomnienia było tak:
 Pierwsze krzyżyki po przerwie postawiłam wieczorkiem 25 grudnia i chyba to byl błąd. To była najmniej produktywna noc.
Odpuściłam więc sobie wieczory świąteczne i 27 grudnia skończyłam tą stronę...
A jak skończona strona to zmiana pozycji tamborka i zdjęcia w całości...
 i w większej całości...
Tej samej nocy przeszłam od razu na kolejną kartkę. Tak wyglądało wszystko gdy szłam spać :)
Trzecia noc - kolejne krzyżyki...
Czwarta noc - kolejne krzyżyki...
Piąta noc - kolejna kartka skończona :)
I znowu zmiana tamborka...
Szósta noc - zdjęcie w całości...
i zdjęcie zbliżenia .....
A tak wygląda kolos po wczorajszej nocy...
bardzo ciężko było uchwycić białe krzyżyki na białej kanwie przy lampce nocnej, ale coś tam widać...

Przede mną kolejny tydzień - mam nadzieję, że przyniesie mi skończoną kolejną kartkę :)
Tara
***
Bardzo Wam dziękuję za wszystkie życzenia noworoczne. Jeśli spełnią się chociaż w 50% to będę bardzo szczęśliwą osóbką, a jeśli nie to i tak...






wtorek, 31 grudnia 2013

Stare podziękowania - Nowe życzenia

Dzisiaj ostatni dzień w roku. Dzień bilansu i planów. U wielu z Was widziałam super przeglądy prac wykonanych przez ostatnie 12 miesięcy. Ja takiego robić nie będę. Wszystko co udało mi się stworzyć możecie zobaczyć w zakładce "moje prace" :) U niektórych z Was widziałam też plany na przyszły rok. I tu sie wyłamię. W tym roku nie robię planów. Idę na żywioł ;) Będzie się tworzyć, ale co ???
Dzisiaj chciałabym za to podziękować za wszystkie super życzenia, które od Was do mnie przyleciały drogą emailową, tutaj na blogu oraz tradycyjnie wysłaną kartką :) Tak bardzo się cieszę że ten zwyczaj pisania życzeń własnoręcznie na kawałku papieru całkowicie jeszcze nie wymarł.
I tak dziękuję Kasi Z. - ta kartka to dla mnie całkowite zaskoczenie...
 I zbliżenie na tą super choineczkę, powoli dochodzę do tego jak została zrobiona :)
Dziękuję też Kasi z bloga Niteczki w sieci
 Jak się niedawno dowiedziałam, karteczka ta została wykonana przez Kasi córcię, której też dziękuję :)
Dziękuję również moim parom wymiankowym z zabawy u Hani z bloga Niteczki Hanulka
- samej organizatorce
 Piękne, równiutkie krzyżyki, prawda?
- i Justynie z bloga maikowa.handmade
 za piekną kartkę z tagiem... (dzisiaj przyszła :))
No i oczywiście mojej Ani z bloga Ład i nieład.... za cudowną, dzwoniącą karteczkę z Mikołajem...
 Tosiek wytrząsł ją porządnie :)
oraz za super kartkę samochodową z prawdziwymi kołami !!!
 Jest tak śliczna, że postanowiłam z niej zrobić obrazek do pokoju chłopaków...
Tuż przed świętami udało mi się także wygrać candy u Irenki z bloga Babuchowe robótki. Jako że paczka nie doszłaby do mnie na czas poprosiłam Irenkę, żeby wysłała wszystko do mojej Mamy (przynajmniej jakiś prezent jej się dostał, bo ja wyrodna córka nic jej nie zdążyłam zrobić ;))
Z góry przepraszam za jakość zdjęcia, ale dla mojej Mamy zrobić zdjęcie i je do mnie wysłać inaczej niż w kopercie to już i tak nielada wyzwanie ;)
Z tego co się dowiedziałam paczuszka była wypełniona dzwoneczkami, gwiazdkami i bombkami plus trochę słodkości dla ciała. Irenko wielkie dziękuję za te piękności, które dumnie zdobią maminą choinkę :)
Dostałam również przemiły prezent od pewnej znanej Wam tutaj osóbki, ale prosiła mnie o nierozgłaśnianie tej sprawy. Dlatego też, szanując Twoją prośbę wysyłam tylko dziękuję - Anonimowy Mikołaju.
A teraz kolejna część, czyli życzenia.

Życzę Wam wszystkim, którzy tu zaglądacie, aby te 365 dni jakie przed nami stoją były wypełnione masą pomysłów i dwa razy większą ilością wolnego czasu do ich realizacji. Aby w sprawach osobisty każda z Was znalazła spokój ducha. I abyśmy za rok mogły powiedzieć że 2014 był udany.

Do zobaczenia w przyszłym roku.
Tara
PS. Nie szalejcie zbyt mocno :)

***
Weronika Mieczkowska - oby płonęło przez cały rok :)
Viola - lnu nie trzeba się bać. Trzeba się do niego przyzwyczaić haftując najpier malutkie coś, a potem miłość pojawi się sama :)
Maria Wicher - bardzo mi miło że tutaj zawitałaś i jak najbardziej pozwalam ;) Ci zostać na dłużej :)
Aga Jarzębinowa - nie mam pojęcia. Ja ten kawałek, jak i kilka innych kupiłam w Stanach.
Ilona Szczęsna - niestety, często rodak rodakowi wilkiem :( a co do pytania to nie ma głupich. Po to tu jesteśmy żeby się od siebie uczyć :) Krzyżyk jeden na jeden oznacza, że haftujesz jedną nitką muliny co jedną nitkę splotu. W przypadku tej zawieszki krzyzyki wyszły niewiele większe niż pół milimetra :) W niedługim czasie porobię zdjęcia i bardziej obrazowo to przedstawię.

niedziela, 29 grudnia 2013

Prezenciki co dałam... czyli o bezinteresowności ludzkiej

Wiem, wiem. Pisałam Wam, że w tym roku poza kartkami i motorem nic więcej nikomu nie zrobię w prezencie. Brak czasu. Życie jednak pisze swoje scenariusze i stawia nas w takich sytuacjach, że trzeba , po prostu trzeba, zmienić swoje postanowienia. A wszystko za sprawą cudownego Mikołaja jaki się trafił moim Potworom. Zacznę jednak od początku.
Jak większość z Was wie mieszkam w Irlandii. Tutaj w okresie przedświatecznym wszystkie sklepy, restauracje czy inne punkty usług prześcigają się w "dawaniu". Ceny obniżone do granic możliwości, promocje i losowania nagród są tutaj na porządku dziennym. W końcu święta, Mikołaj... te sprawy :) I właśnie w takim losowaniu pewna Pani - nazwijmy ją Panią A. (naprawdę nie wiem jak ma na imię :)) wygrała huśtawkę ogrodową.
Pani A. była już w posiadaniu swojej starej huśtawki ustawionej w ogrodzie, więc zapytała się w pracy czy ktoś nie chce huśtawki, bo dwie to tłum. I tak pytanie to dotarło do Marcelli, która jest jednocześnie moją sąsiadką z naprzeciwka i mamą Rhys'a - Arthura Best Friend'a. A ta stwierdziła, że chociaż Ona nie posiada wielkiego ogrodu z tyłu domu (kwestia rozbudowania domu) a z przodu jej stawiać nie będzie, bo w lato miałaby istne przedszkole, to weźmie tą huśtawkę z myślą o moim tylnim ogrodzie i Potworach. Gdy usłyszałam całą tą opowieść i pytanie czy chcę huśtawkę dla chłopaków oczywiście powiedziałam tak. :) Taka huśtawka tutaj to niezły koszt, a tak chłopaki będą mieli jakąś odskocznię w upalne letnie dni.

...Mam nadzieję, że na tym etapie opowieści podążacie jeszcze za sensem w moich wypowiedziach...bo z pisania wypracowań to ja noga jestem ;)

Wracając do temu owej huśtawki. Na kilka dni przed świętami, wieczorkiem telefon - "Kasia możesz przyjść po huśtawkę. Pani A. już ją do mnie przywiozła". No to pędzę jak szalona i... stanęłam oniemiała.
Pani A. oddała moim Potworom tą nową, wygraną w loterii, w ogóle nierozpakowaną huśtawkę. I to za nic, za darmo, zero!!!!! I tak pod moją choinką....
pojawił się niezaplanowany, megaprezent :)
Same przyznacie, że koło takiego "cudu Świąt Bożegonarodzenia" nie można przejść obojętnie :)

I tak cała ta sytuacja stała się powodem do stworzenia kolejnych dwóch prezencików. Musiały być szybkie w wykonaniu, a jednocześnie jakoś wyglądające.
Dla Pani A. powstała więc zawieszka na choinkę z życzeniami...
Poszczególne życzenia miałyście okazję widzieć o  tutaj
 Kilka danych technicznych - mulina DMC B5200, materiał len 32ct, kolor: blue jeans, krzyżyki 1 na 1.

Dla Marcelli - obrazek Ty Wilson'a (wiem... znowu on :))...
 ....ale grafika, kolorystyka i tematyka bardzo pasuje do upodobań Obdarowanej...
 i znowu trochę danych: kanwa 18ct, wymiary końcowe (ramka) - 30 na 25 cm, sam hafcik zmieścił się w polu 25cm na 20cm.
 I teraz już ze 100% pewnością mogę stwierdzić, że w tym roku więcej prezentów nie będzie :)

AHA. I NIECH MI KTOŚ POWIE, ŻE NIE MA JUŻ NA ŚWIECIE DOBRYCH, BEZINTERESOWNYCH LUDZI TO WYŚMIEJĘ.

Tara.
***
Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem :) Karteczek rzeczywiście zrobiło się wiele, ale i tak za mało. Nie wszyscy, którym bym chciała w ten sposób przesłać życznia, je dostali :/ Dlatego w następnym roku - mówię stanowcze NIE przygotowaniom świątecznym robionym na wariata :)