U love me

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chrzciny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chrzciny. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 września 2014

Jeden aniołek dwie metryczki i .... SZKOŁA!!!

Dzisiejszym postem oficjalnie ożywiam mojego bloga ;) Od dzisiaj moi drodzy posty będą ukazywać się regularnie... To samo będzie się działo z wizytami u Was (niektórych z Was już odwiedzilam)... Moje zycie znowu wraca do rutyny. Szkoła, obiad, lekcje, chwila dla chłopaków na ich szaleństwa (są niewielkie bo Potwory zmęczone), kąpiel i spanie... A potem moje chwile z igiełką no i z Wami :) Kocham szkołę!!!
Mam Wam wiele do pokazania, bo pomimo że słoneczna pogoda i nadmiar energii u chłopaków skutecznie starały się zmniejszyć moje chwile z krzyżykami, to coś tam jednak powstało.
Dzisiaj pierwsza dawka. Aniołkowa metryczka w dwóch wydaniach.
 Pierwsza powstała na zamówienie koleżanki jako prezent na chrzest...
 Aniołek szybki w wykonaniu a jednocześnie efektowny... Takie wzorki lubię robić najbardziej, jeśli chodzi o obrazki na zamówienie :)
Druga metryczka poszła pod ten sam dach ;) Mama dziewczynek, chcąc uniknąć zazdrości poprosiła mnie o wykonanie drugiej dla starszej córki.
Każda mama wie, że najlepszym rozwiązaniem jest dawać dzieciom (o ile to możliwe) takie same prezenty. Pozbywamy się wtedy jakichkolwiek powodów do kłótni między rodzeństwem typu "moje jest ładniejsze". I dlatego na drugiej metryczce zawitał ten sam aniołek.... No prawie ten sam...
Tym razem blond piekność zamieniła się w brunetkę :)
Zadanie wykonane... Koleżanka zadowolona, Mama zadowolona i co najważniejsze Starsza też zadowolona.
I tyle na dzisiaj... Z krzyżyków... W następnym poście dwie metryczki dla tej samej dzidzi ;)
A na koniec jeszcze moi "studenci"
Arthur
 i Anthony...
A dla Was na poczęstunek...
Smacznego :)
***
Bardzo, ale to bardzo dziękuję Wam za wszystkie ciepłe słowa od Was płynące pod poprzednim postem... Jestem szczęśliwa, szanowana i akceptowana taką jaką jestem.... Trzymajcie kciuki.... Niech ten sen trwa wiecznie <3

sobota, 1 czerwca 2013

.... Ty zawsze przy mnie stój...

No i zrobiłam Aniołka nr 2. Wzór pochodzi z tej samej serii i nazywa się: Dream. Oto kilka szczegółów....
... zamyślona twarzyczka...
...i spojrzenie z różnych perspektyw...


Początkowo zrobiłam imię taką samą czcionką jak był w Aniołku nr 1, ale coś mi nie pasowało. Zmieniłam, więc na wg. mnie delikatniejsze litery. Tutaj jeszcze przed praniem i prasowaniem - widać ślad po poprzednim napisie...
Napis w Aniołku nr 1 też został dzisiaj zmieniony i teraz wygląda tak...
No i co lepiej???
Tutaj obydwa razem zanim dostały zestaw upiekszający...
A tu już po kąpieli i prasowaniu w ramkach w kolorze złota...


Powiem nieskromnie, że wyszły mi super... :) Nie mogę się napatrzyć na ich buźki, są takie realne... Jak widzicie po praniu i wyprasowaniu ślady po poprzednich napisach znikły :)We wtorek Aniołki trafią do swoich nowych właścicielek. Mam nadzieję, że będą zadowolone z prezentów...
Tara
***
Margott - komentarz z Twoich ust i to tak pozytywny to dla mnie wielka nagroda. Jesteś dla mnie mistrzynią w tym co robisz i zawsze z zachwytem oglądam Twoje zdjęcia cudowności jakie tworzysz. Piszę "oglądam" bo te wszystkie nazwy materiałów jakich używasz w swoich pracach to dla mnie ciemna magia.
Lolissa - napewno skorzystam z Twojej propozycji, bo nie ukrywam, że bardzo by mi się przydała jakaś nauczycielka :) 
Dziewczyny Mucha bardzo dziękuje, że zauważyliście w niej piękno.
Co do sutaszu - nie mówię nie :) muszę tylko nabrać wprawy w machaniu nitką
arabeska - super pomysł z tym polskim blogiem... trzeba pomyśleć :)

Chciałabym Wam wszystkim podziękować za ilość komentarzy... Labores - wszystkie są opublikowane ;) To dla mnie radość, że tyle z Was chce i zagląda do mnie. <3





piątek, 24 maja 2013

Aniele Boże, Stróżu mój...

W ostatnią niedziele miał miejsce chrzest dwóch dziewczynek - "narzeczonej" mojego Syna i jej małej siostrzyczki (znowu rodzeństwo!). Postanowiłam podarować dziewczynkom na pamiatkę malutkie upominki. Malutkie, bo zmieszczą się w ramce 10x15.
Oto pierwszy obrazek-pamiątka. Tytuł: Listen. Szybki i łatwy w wyszyciu, chociaż backstitche potrafią doprowadzić momentami do szału.
Tak wygląda po postawieniu ostatniego krzyżyka...
  Trochę bez sensu, co nie? Chociaż ogólnego zarysu można sie domyślić. A wczoraj po zrobieniu backstitch-y aniołek nabrała kształtów...
Prawda, że ożył?? To właśnie uwielbiam w backstitch-ach. Kilka "kresek" nitką i z masy krzyzyków powstaje coś :)
Jeszcze kilka zbliżeń dla Was
... na buźkę....
.... na ptaszka....
.... na parę zasłuchanych razem...
.... i aniołek z innej perspektywy...
... i napis....
A tak to wszystko wygląda w całości...
Zdjęcie na razie bez ramki, bo takową trzeba kupić.
I w tym hafciku miałam mały problem ze wzorkiem, a mianowicie po wydrukowaniu symbole mulin były z lekka niewyraźne, ale i z tym sobie poradziłam. Trzy muliny to trzy flamastry i do dzieła...
Dzięki użyciu flamastrów nie musiałam się już wpatrywać w symbole. Leciałam kolorami :)
Jak widzicie na kamieniu powinien być napis Listen, ale stwierdziłam, że skoro obrazek ma być pamiątką chrztu świętego to napis jest mi po prostu zbędny, bo i tak nic nie wnosi do przesłania, które chciałam zawrzec - miał to być prywatny Anioł Stróż. A poza tym po backstitch-ach w aniołku i ptaszku miałam już dość, a w napisie idą one w większości przez środki krzyżyków czego nie lubię, więc je sobie po prostu odpuściłam :)
Dzisiaj kolej na drugiego Anioła Stróża z tej samej serii aniołków. Niedługo pokaz.
Tara.
***
Dziękuję Wam moje Drogie za słowa uznania pod ostatnimi metryczkami. Powiem szczerze, że aż takiego zachwytu się nie spodziewałam. Metryczki jak metryczki... jak dla mnie najprostsze do wykonania, a od was TAKIE pochwały jakby to było jakieś arcydzieło :) DZIĘKUJĘ
Teresa Bejgrowicz - efekt jest najważniejszy
Kobieta blogująca - jak już pisałam u Ciebie służę pomocą w rozrysowaniu takiego schematu jak chcesz :) daj tylko znać.
Wielka buźka dla Was wszystkich :*




środa, 28 listopada 2012

Skrót tygodnia: chrzciny, hafty i cudeńka

Witam Was po tygodniowej przerwie w życiu blogowym. Trochę się działo wokół mnie przez ten czas... ale może zacznę od początku.
W środę powitaliśmy gości z Polski. Babcia i Dziadek. Ostatni raz byli u nas w marcu 2011, więc Toska zobaczyli po raz pierwszy w życiu. Oczywiście widzieli się nieraz na Skype, ale wiadomo, że to nie jest to samo. Oto co wykonałam własnymi ręcami na dzień dobry ( a właściwie dobry wieczór bo do domu dotarli po 23iej)
Moja pierwsza w życiu szarlotka z kruszonką :) Może będę nieskromna, ale wszyła mi pyszna! Smak, konsystencja, wygląd wszystko idealne. Korzystałam z bardzo łatwego przepisu na http://ilovebake.pl/2012/06/19/ciasto-z-jablkami-i-kruszonka-przepis/ Zachęcam do spróbowania. Jak widać przepis niezbyt skomplikowany, w sam raz dla takich laików jak ja :)
No i od czwartku rana się zaczęło - nadrabianie zaległości półtorarocznych w kontaktach z Dziadkami. Chłopaki nie odstepowali ich na krok. Prześcigali się w pokazach swoich zdolności. Przytuleń i buziaków nie było końca. A w niedziele był wielki dzień. Dzień chrzcin moich dwóch diabłów. Pewnie się dziwicie dlaczego tak późno... Przecież to już duże chłopaki, ale w życiu nie zawsze jest tak jak byśmy tego chcieli. Ale jak to mówią - lepiej późno niż wcale :) Chłopaki wystrojone zachowali się w kościele jak należy. Co do wypędzenia całkowicie diabła zza ich skóry mam pewne wątpliwości, ale i tak wyglądali jak dwa aniołki.
I od poniedziałku aż do dzisiaj (dniu wyjazdu) każdy dzień upływał z szybkością światła. Rano Arthur do przedszkola, potem runda po sklepach w poszukiwaniu drobiazgów na prezenty dla tych co w kraju, powrót po Arthura, w międzyczasie Tosiek do spania, obiad, czas z wnukami, kąpiel i czas dorosłych. Nie myślcie sobie, że na ten czas porzuciłam hafciki... O nie nie nie... Jak to powiedziała moja koleżanka Beatka, choćby królowa angielska do mnie przyjechała to ja i tak bym krzyżykowała :) ( a może to ja powiedziałam a Ona mowiła coś o Papieżu...) W tym tygodniu powstały aż trzy obrazki.
Pierwszy z wykorzystaniem mojego misia TT, który leżał w walizce i czekał na swój moment. I tak znalazł się na metryczce dla kuzynki chłopaków:
Literki i cyferki wedle mojego własnego pomysłu.
Dwa następne to proste i szybke hafty JPII, do którego schemat dostałam od Kasi z grupy fejsbukowej. Jeden czarno-biały.
 Drugi biało-czarny.
A tutaj razem:
Druga wersja była wersją testową i chyba trzeba się następnym razem trzymać oryginału, gdyż wydaje mi się, że czarny na białej kanwie wygląda lepiej. A Wy jak to oceniacie? Jeden Papież był dla Dziadków, drugi dla Cioci Oli, która chociaż nie widziała chłopaków to zawsze coś dla nich przysyła w prezencie.
Moje drzewko Sal-owe także pojechało do Polski, jako prezent urodzinowy dla Babci. Niestety, że względu na gabaryty zostanie oprawiony juz na miejscu.
A teraz zgodnie z tytułem przejdziemy do cudeniek. W minionym tygodniu stałam się posiadaczką: mulinek, które przyjechały z Polski specjalnie dla mnie

maszyny do szycia - wyszperana w tutejszym sh - jako prezent na imieniny


oraz zakupków u Beaty z fb - zapas kanw, mulina na trzy projekty i zestaw koński

Dzieki takim tygodniom życie staje się piękne :) Szkoda tylko, że to trwało tak krótko...
Moje krzyzyki zgłaszam do Twórczego Weekend-u nr 65
Tara
***
Dziękuję Wam za wasze ochy i achy nad moją czapką. Jest dumnie przeze mnie noszona zwłaszcza teraz gdy w Irlandii nastały mrozy (czyt. 0 do -2)
Cieszę się, że moje wyróżnienia sprawiły Wam przyjemność. Co z nimi zrobicie to już Wasza sprawa, ale chciałam dać do zrozumienia, że podziwiam.