U love me

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pinkeep. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pinkeep. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 marca 2016

Joyful world - luty

Według mojego kalendarza powinnam dzisiaj Wam pokazać moją lutową walkę z Ufokami. Niestety. Zdjęcia się jeszcze nie zrobiły. Uffff... Ostatnio ze wszystkim mi nie po drodze. Chyba braki słońca i ciepła odczuwam. Dzięki Bogu, że choróbsko mnie już opuszcza. Może w końcu coś się ruszy do przodu, bo ten marazm i ogólne zmęczenie materiału mnie dobija dodatkowo.
OK. Ponarzekałam to teraz czas na haft. Zrobiłam go już jakiś czas temu, ale zawsze coś wyskakiwało i w lutym nie doczekał się publikacji. Mowa oczywiście o kolejnej odsłonie kalendarza zaprojektowanego wg autorki bloga The Snowflower Diaries
Luty to parka ślicznych kaczuszek. Pan...
 ...i Pani....
Zakochani w sobie niemiłosiernie, więc i "słowo" tylko jedno mogło być...

Wykonane, jak poprzedni miesiąc, w formie pinkeepa/wafelka...
 Tym razem wstążka zielona jak główka Pana Kaczki...

***
Dziekuję za wszelkie życzenia powrotu do zdrowia - działają
Jarzębinowa - coś tam ostatnio kombinuje z wizualizacją, ale i tak Tobie nie dorównam ;)
bozenas - jeszcze nie wisi ale już u przyjaciółki. Relacja z małym obsunięciem w czasie ;)
Ola Zuch - ja marcową odpuszczam. Za bardzo jajo ją zasłania ;)


piątek, 12 lutego 2016

Joyful world - styczeń

Na blog The Snowflower Diaries trafiłam już bardzo bardzo dawno. Hafciarskie projekty, które tworzy autorka bloga i jej hafty zachwyciły mnie od pierwszego wejrzenia, więc kiedy w styczniu został ogłoszony Sal z haftami zaprojektowanymi właśnie przez nią nie potrafiłam się oprzeć i musiałam do niego przystąpić.
Projekt na styczeń to lisek dźwigający na plecach kruka...
Wyhaftowany przeze mnie jeszcze w styczniu ale dopiero teraz wykończony.
W projektach wprowadziłam niewielką zmianę. Zamiast nazw miesięcy każdy obrazek jest przypisany do innego "ważnego" słowa. I tak na styczeń wybrałam słowo PRZYJAŹŃ, bo któż inny Cię nie poniesie gdy zabolą Cię nóżki jak prawdziwy przyjaciel...
 Haft wyhaftowałam na lnie 28ct z moich zapasów (niestety nazwy nie znam) mulinami DMC wg rozpiski...
 Litery stylizowane na te z projektu...
 A całość wykończona w formie pinkeepa. Wstążka na obwódce pod kolor kruka w kolorze bardzo ciemnego brązu na zdjęciach wydaje się wręcz czarna...
 A tak to wszystko wygląda w całości na ścianie...
Kolejny haft z tej serii już wkrótce. Jest jeszcze piękniejszy od styczniowego ;)
***
Jarzębinowa - ja zawsze byłam przyzwoita ;)
bozenas - wilki robią się równolegle, niedługo pokaz 
Promyk - tak to czasami bywa że coś innego nagle w kolejkę wpada ;)
Katarzyna - wyscig wyścigiem ale wierzę że dam radę :)


czwartek, 27 lutego 2014

"Dwie pieczenie na jednym ogniu"

A nawet rzekłabym że w moim przypadku udało mi się "upiec" trzy, ale za nim przejdę do wyjaśniania tajemnicy tytułu trochę chwalipięctwa :)
Po pierwsze: moje karteczki na dzień Babć i Dziadków zdobyły uznanie i znalazły się w styczniowym TOP5 w wyzwaniu u Diany. Jest to dla mnie szczególne wyróżnienie, bo jak wiecie ja karteczkowa nie jestem...
Po drugie: Udało mi się wygrać królisia w candy organizowanym także u Diany, więc od dwóch dni mam wyszczerz ustny :) Zwłaszcza, że do wyboru były aż trzy nagrody - to ja po cichu skłaniałam się właśnie w jego stronę.
To tyle w strefie "chwalę się" ;) Teraz czas na moje "pieczenie".
1. Najpierw powstało kolejne wyzwanie w zabawie Diana Inspiruje - w lutym miała to być zakładka.
2. Potem ja ogłosiłam zabawę Podaj Dalej - zgłosiły sie trzy dziewczyny Ola z bloga realizacjamarzen, Ania z bloga Miejsce gdzie rzeczywistość... oraz Kasia z bloga Więc chodź, pomaluj mój świat.
3. A od jakiegoś czasu chodziła za mną chęć spróbowania haftu wstążeczkowego...
I tak po dodaniu 1, 2 i 3 oraz wybraniu materiałów...
mulina Ariadna i len 28ct vintage white, powstały takie oto zakładki... (z góry ostrzegam że będzie dużo zdjęć, z każdej strony, bo nie mogłam się zdecydować :))
 Zakładki zrobiłam tak jak się robi pinkeep-y...
 ... z tą różnicą że nie dodałam wkładu filcowego, żeby nie były za bardzo grube...
Tutaj zbliżenia na moje początki w hafcie wstążeczkowym...
 Różyczki "spider web rose"...
 plus listki robione ściegiem "daisy stitch"....
Dodatkowo mała personalizacja każdej z zakładek - inicjał właścicielki...
A tak prezentują się moje tforki w użyciu...

... oraz z resztą zawartości paczuszek w zabawie Podaj Dalej...


I co myślicie o takim połączeniu???
Oczywiście zakładki zgłaszam na lutowe wyzwanie, a Was zapewniam że haft wstążewczkowy, a raczej jego elemenciki jeszcze się pojawią :)
I na koniec jeszcze kilka ogłoszeń:
* kwadraciki do Chagi dotarły
* w lutym miałam do wysłania trzy karteczki. Niestety choroba, która mnie nawiedziła, zablokowała mi skutecznie funkcję tworzenia, więc karteczki poleciały, ale kupne :/


* Tych co czekają na ciepłe napoje informuję, że na 100% następny post o nich :) - zakładki nie mogły czekać, bo koniec lutego już lada chwila.
Tara
***
aisab - bo ja uparta baba jestem :)
Chenia - czekam, więc na Twoje beże 
Arabeska - na fb zawsze wstawiam jedną fotkę żeby nie zaśmiecać, dlatego zawsze zapraszam serdecznie na bloga, bo tu ujęć dowoli :) Projekt DEFA musi poczekać aż materiały do niego przyjdą, ale nic to, bo do tego czasu mam zamiar podgonić resztę UFO-ków :)
Kalliope - mam nadzieję, że Twoja burza mózgu już ucichła :)
Aga Jarzębinowa - na początku się zastanawiałam o czym Ty do mnie piszesz... Później dowiedziałam się o rozterkach Kalliope i wszystko stało się jasne :)
Joanna Gołaszewska - to jest mało, biorąc pod uwagę, że nie są to takie kolosy jak Twoje dzieła.
Kasia Krzyzyk - wszystko było tak zaplanowane żeby pokazać Wam całość... Tak jak ja go ujrzałam za pierwszym razem. Co do zapełniania ścian, właśnie taki mam plan :)
Andźela - zdrówko do d.... Od tygodnia znowu walczę z katarem i kaszlem plus doszedł wieczorny stan podgorączkowy :( Herbata i kawka na pewno następnym razem :)
Zimna29 - to proste - wszystko rozdane albo się robi  :) a u mnie zostały trzy hafciki (pomyliło mi się bo RR doszedł :)) Madame plus Koniki z Dimension no i ostatni RR :)
Ilona Szczęsna - złej baletnicy to wiesz co... ;) Ja nigdy nie zwracałam uwagi na to jak mi wychodzą krzyżyki. One same się tak układają. A akurat ta mulina ma 30 parę lat i jest to zwykła polska Ariadna nie wiem czy można ją nazwać "dobrym materiałem"... A w swoich pracach używałam także "beznazwowca" z Chin i też wszystko było ok. Ale ja używam zawsze tamborka i mój materiał jest naciągnięty do granic możliwości. Kiedyś próbowalam robić w ręku i krzyzyki wychodziły masakrycznie. Najlepsze tamborki do naciągnięcia materiału to ramkotamborki - takie z elastycznego plastiku. Troche trzeba się namęczyć żeby w niego wsadzić kanwę ale warto bo każdy kwadracik jest pięknie rozciągniety...






niedziela, 16 czerwca 2013

Debiut...

Dzisiaj postanowiałam pokazać Wam coś innego niż serducha, co byście z nudów ode mnie nie uciekli :) Pamiętacie kto napisał 1000 komentarz na moim blogu??? Szczęściarą okazała się być piegucha z bloga W Pieguchowie. Jakiś czas temu paczuszka ze skromnym prezentem do niej dotarla, więc mogę pokazać co w niej było.Postanowiłam, że paczka będzie bardzo spersonalizowana. Starałam się w niej zawrzeć wszystko to z czym piegucha mi się kojarzy.
Kiedy pierwszy raz zawitałam W Pieguchowie to było gdzieś rok temu mniej więcej w tym czasie. Zaczynałam wtedy swoją przygodę z krzyzykami i szukałam innych zakręconych :) Trafiłam na bloga dziewczyny, która właśnie wyszyła kolejną ozdobę halloween-ową... Pomyślałam wtedy co to za zwariowana laska, która w lato haftuje trumny, czarne koty i czarownice :) Jak się później okazało ta zwariowana laska haftuje takie motywy niezależnie od pory roku. Dlatego też postanowiłam wyszyć coś co kojarzy mi się z pieguchą a jednocześnie będzie pasowało do pory roku i tak znalazłam na blogu The Snowflower Diaries wzór na Wiosenną Czarownicę.
Pozmieniałam trochę kolorki, bo dla mnie czarownica musi być ruda...

a zając musi być szary...
I tak powstała taka oto para na miotle....
 Z której powstał mój debiutancki pinkeep według kursu, który znalazłam właśnie W Pieguchowie...
Tutaj jeszcze w trakcie tworzenia...
Niestety nie posiadałam takiej gruuuubej encyklopedii jak piegucha więc moje dwie połóweczki nocowały pod kolekcją gazetek...
Ile ja się namęczyłam nad tą kokardką....

ale chyba się udało :) Czekam na surową ocenę pani profesor pieguchy... A Wy co sądzicie?
Druga rzecz, która musiała znaleść się w paczuszce to naparstek. Do kolekcji :)
 Z drugim po harfie irlandzkim symbolem. Nie będę się tutaj rozpisywać co oznacza. W skrócie: serce to miłość, korona - wierność, a ręce - przyjaźń. W Irlandii najczęściej możecie go znaleść w formie pierścionka. W zależności od tego na której ręce, którym palcu i w którą stronę go nosicie ma swoje głębsze znaczenie. Dla ciekawskich polecam artkuł w Wikipedii.
Oprócz tego w paczce znalazły się przydasie, które mam nadzieję przydadzą się i pocztówka na lodówkę z irlandzkim widokiem....

Dopiero jak wysłałam paczkę zdałam sobie sprawę, że zapomniałam o słodkościach, ale zostałam uspokojona, że sama obdarowana nie praktykuje tego typu wsadów paczkowych :) - no to mi się upiekło :)
Tara...

PS. Piegucho mam nadzieję, że stwierdzenie "zwariowana laska" potraktowałaś jako komplement :)
 ***
Co do serc - robią się... robią się rano, w ciągu dnia i wieczorami (to w większości). Czasu na sen Promyczku mam teraz mało, ale muszę zdążyć! Jakby co będę apelować o  zapałki ;)