U love me

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sal Herbaciany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sal Herbaciany. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 listopada 2016

Ufokowy rok - podsumowanie października

Witam Was tą wieczorową porą (chociaż może powinnam napisać nocną...)
Po burzliwym dniu, który mi zleciał w mgnieniu oka, gdy w domu panuje wreszcie cisza i człowiek jest w stanie usłyszeć swoje własne myśli przychodzę do Was z kolejnym rozliczeniem z grzeszków hafciarskich.
Październik to kolejny miesiąc, który mogę określić jednym zdaniem. Kolejny UFO-k nie jest Ufo-kiem!!!
Dorobiłam ostatnią herbatkę, tym razem mrożoną...
 ... i tak kanwa została pokryta krzyżykami w całości.
 A po praniu i prasowaniu od razu wskoczyła do białej rameczki...
 i na ścianę kuchenną. Oczywiście w towarzystwie kawek do kompletu...
I tak sobie teraz wiszą ciesząc moje oko...
Do rozprawienia się zostały mi jeszcze dwa UFO-ki. Niestety nie wiem czy listopad będzie dla nich łaskawy, bo ostatnio ostro przysiadłam do Sierściuchów (Bożenko dzięki za doping) no i jeszcze Żyd czeka w kolejce. Może kilka krzyżyków postawie ;)
Buziaki :*
***
Wszystkie Wasze odpowiedzi na pytanie kogo brakuje w bandzie były prawidłowe. Następna odsłona choinkowej zabawy z Mikołajem w roli głównej :)

czwartek, 20 października 2016

Kolejne herbatki

Jakaś niemoc mnie ogarnęła. Tworzyć tworzę i to całkiem sporo, ale brak mi weny na publikowanie tych postępów... Musicie mi, więc wybaczyć, że posty okrojone w słowa... Może niedługo ta niemoc minie...
W międzyczasie przychodzę z kolejnymi herbatkami...

 Jeszcze zostało wypełnić ostatnie pole i będzie koniec :)
Do kolejnego razu. Buziaki.
***
bozenas - wyje, wyje... niestety... teraz chłopaki mają tydzień wolnego, więc zabiorę się za te wyjce w spokoju ;)

sobota, 8 października 2016

[1] + 1 + 1/12 = rozliczenie UFO-kowego września

Pewnie zastanawiacie się co to za równanie matematyczne w tytule posta. Nie martwcie się - po przeczytaniu całości wszystko stanie się jasne :) Jednak ostrzegam - dzisiaj będzie sporo zdjęć.
Gotowi? No to zaczynamy lekcję matematyki haftu.
[1] - pod tym symbolem kryje się nic innego jak mój salowy księżyc.
Oto on w całej okazałości tuż po wyprasowaniu...


 Bardzo się cieszę, że postanowiłam dodać do niego koraliki. Teraz nie wydaje się taki pusty.
Księżyc trafił do ramki z Ikea (stąd znaczki [ ] ) i zawisł u Tośka w pokoju gdzie króluje kolor niebieski...

Powiem tak.... Podoba mi się, a Wam?
Idąc dalej naszym równaniem mamy liczbę 1 - to nic innego jak Sal Zimowy...
 Oto moja wersja, poddana wielu uproszczeniom...
 Plan jest zrobić z niego poszewkę na świąteczną poduszkę. Kiedy to nastąpi - nie wiem, ale najważniejsze, że haft uważam za skończony. Niestety nie jest wykończony, stąd symbol 1 bez [ ] ;)
A kto zgadnie co się kryje pod symbolem 1/12???
Oczywiście kolejna herbatka (jedna z dwunastu) z Sal-u Herbacianego...

 Całość prezentuje się teraz następująco...
Wrzesień, tak jak przypuszczałam, był bardzo obfity w krzyżyki. Dzięki temu, że Potwory wróciły na ścieżkę edukacji, mój czas znacznie się wydłużył, a co za tym idzie - wydłużeniu uległ też czas na haft. Oby październik był równie owocny.
Na tym kończę dzisiejszy wykład. Na kolejną lekcję zapraszam za miesiąc ;)
***
Bardzo dziękuję za komentarze pod fartuszkiem. Też wychodzę z założenia, że zrobić haft dla faceta jest o wiele trudniejszym zadaniem niż dla kobiety. Cieszę się, że moja wersja przypadła Wam do gustu.
Violcia ML - ja to kobieta spod Dublina ;) (mam do niego jakieś 80km). 

sobota, 10 września 2016

Ufo-kowy rok - rozliczenie sierpnia

Witam Was bardzo serdecznie!
Czas podzielić się z Wami postępami w ufokach. W sierpniu skupiłam się na walce z Salem Zimowym. 
W ostatniej odsłonie wyglądał tak...
Dzisiaj mogę się pochwalić prawie ukończonym środkiem...
Prawie, bo zostało tylko dokończyć krzyżyki z Kreinika, dorobić kreinikowe gwiazdki i naszyć koraliki. Niestety na nici Kreinik musiałam poczekać do września, więc postanowiłam zabrać się za kolejnego ufoka, a są nim herbatki.
Ostatnią herbatkę pokazywałam dawno, dawno temu - 15 stycznia zeszłego roku.
Wtedy kanwa prezentowała się nastepująco...
I tak po kilku wieczorach doszła do zestawu herbatka nr 8, czyli English breakfast tea...
 Jak sama nazwa wskazuje jest to angielska herbata śniadaniowa, która dzięki połączeniu dwóch czarnych herbat (Assam i Cejlon) ma wpływać pobudzająco na osobę pijącą i dać jej kopa na resztę dnia...
Całość herbatkowa wygląda teraz tak...
Jeszcze cztery i kolejnego ufo-ka będę mogła skreślić z listy.
***
Bardzo Wam dziękuję za komentarze pod szydełkowymi zabawkami. Nie są one tak dopracowane jak być powinny... muszę jeszcze popracować nad zszywaniem, ale Wasze opinie dodały mi skrzydeł.
Agnieszka D - ja też nie umiem szydełkować ze schematu, dlatego poszukiwałam kursu video do wykonania takich zabawek 
karolina - do małpki i zyrafy jeszcze nie doszłam ale wszystko przede mną ;)



poniedziałek, 12 stycznia 2015

Herbata nr 7

Według mojego noworocznego założenia (dla przypomnienia: systematyczność i organizacja) powinnam się dzisiaj do Was odezwać ;) Problem tylko w tym że za bardzo nie mam Wam co pokazać bo wszystkie moje "nowości" są w fazie "na ukończeniu". Przychodzę więc z zaległymi zdjęciami herbatki z Sal-u Herbacianego. Chociaż zrobiłam ją pod koniec sierpnia zeszłego roku nie ujrzała ona jeszcze światła blogowego, więc dzisiaj jest świetny czas.
Siódma herbatka nosi nazwę Chai latte...
 Ja przyznam się szczerze pierwszy raz ujrzałam tą nazwę i musiałam sprawdzić co to. Jak mi powiedział wujek Google jest to luksusowa wersja bawarki, czyli herbaty z mlekiem (tutaj w Irlandii bardzo powszechnej)...
 Oprócz mleka dodajemy do niej cynamon, brązowy cukier, kardamon, gałkę muszkatałową, goździki i anyż. Czy dobra? Nie wiem. I nie wiem czy spróbuję bo bawarki nie cierpię...
 .... Takie są skutki jak ktoś jest zmuszany do picia czegoś co podobno pomaga w produkcji mleka w okresie karmienia ;)
Skoro herbatka już z każdej strony pokazana i omówiona to jeszcze rzut na wszystkie siedem...
... i na całą kanwę...
Jak widać poleciałam już ramkę jednym kolorem do końca.
Od tego czasu herbatek nie tknęłam... ale tkne... jeszcze tylko nie wiem kiedy ;)
A tu mam jeszcze zdjęcie plamy krzyżykowej...
Jest różnica no nie??
***
bluebru nete - no ja właśnie też taki system przyjęłam. Muszę tylko w lepszą lampkę nocną się zaopatrzyć :)
Aga Jarzębinowa - nie umiem słuchać książek, po prostu nie umiem.
bozenas - mogę Cię zapewnić... też byś ryczała 
piegucha - w wakacje to przy moich potworach i ich niekończącej się energii nie ma mowy o czytaniu... muszę poczekać jeszcze kilka lat kiedy nie będę musiała obserwować ich każdego ruchu ;)
Elunia - zaopatrz się w masę chusteczek 
violi igłą malowane - to jest książka z serii do której się wraca i którą warto mieć blisko 


niedziela, 27 lipca 2014

Kawy, herbaty... Czy za gorąco???

13 dni... Tyle minęło od ostatniego posta... Aż wstyd że tak Was zaniedbałam. Lato nie sprzyja ani krzyżykom ani blogowaniu w moim przypadku. Dzieciaki wyczerpują moją energię do cna. Zdaża się że nie mam nawet "swojego wieczoru", bo zasypiam kładąc ich spać. Wena krzyżykowa znowu sobie gdzieś pojechała na urlop... W dodatku w moim życiu osobistym tak wiele się dzieje... Z jednej strony szczęście z drugiej nienawiść... Aby to wszystko poukladać potrzeba czas, ale głowa jest tak zawalona że igiełka ledwo się rusza...
Dlatego też dzisiaj kolejny pokaz krzyżyków zrobionych miesiąc temu... Kolejne gorące napoje...
Najpierw coś dla fanów herbat..
Herbatka nr 5... Zielona...
 Nawet sobie nie wyobrażacie jak z nią namąciłam. Jak większość z Was wie, moja ramka do herbatek nie jest taka jak w oryginalnym wzorze. Robię ją na podobieństwo ramki kawowej. I z tego powodu każdą herbatkę muszę sama umieścić w ramce wyliczając ilość krzyżyków po bokach. Nie wiem jak to zrobiłam, ale tym razem zaczęłam haftować za wysoko (haftuję od dołu) i na koniec zostałam z kombinowaniem jak zmieścić napis i dzióbek od dzbanuszka... Mam nadzieję, że nie widać tego aż tak bardzo...
 Herbatę zieloną polecam wszystkim tym, którzy walczą z pozbyciem się zbędnego tłuszczyku ;)
 Obniża ciśnienie krwi, przyśpiesza metabolizm, jest pełna witamin a nawet zapobiega nowotworom...
 Po prostu samo zdrowie :)
Herbatka nr 6 to herbata Earl Grey - ulubiona herbata mojej śp. Babci
 Swój specyficzny aromat zawdzięcza gorzkiemu olejkowi ze skórki bergamontowej pomarańczy...
 Pobudza pracę mózgu i polepsza samopoczucie...
Zapewnia naszemu organizmowi witalność i zwiększenie odporności, a także posiada właściwości hamowania próchnicy...
No i co moje herbaciane czytelniczki??? Którą hernatkę podać...
Wy sobie wybierajcie a ja w tym czasie przedstawię kolejne możliwości wyboru tym razem dla kawoszek...
Kawa nr 5... Cafe au lait czyli.... kawa z mlekiem

 Chyba najbardziej powszechna kawa na naszych stołach... W domu przyrządzamy ją zalewając wywar z kawy ciepłym lub zimnym mlekiem...
 ale po wynalezieniu ekspresu do kawy napój ten przyrządza się z espresso i mleka zagotowanego na parze...
Druga kawa do wyboru to wlaśnie espresso
 Czyli "mała czarna" wśród kaw...
 Procesem parzenia nie będę Was zanudzać...

Aż trudno uwierzyć że półmetek już za mną...


środa, 14 maja 2014

Gorące napoje po raz czwarty i mały RR

Jak zwykle opóźniona, ale tylko w pokazie blogowym, bo hafciki wyhaftowane zostały już dawno. To już ostatni zaległy pokaz i teraz będę lecieć już tylko na bieżąco (przynajmniej jakiś czas :)).
Kwietniowa herbatka to herbatka jeżynowa...
 Kolejna o wielu zdrowotnych właściwościach...
 ... pomaga przetrwać stan przedmiesiączkowy (muszę o tym pamiętać w następnym miesiącu bo w tym okresie zabijam wzrokiem!!!:)), leczy anemię...
 .... oraz jest doskonałaym środkiem napotnym w przeziębieniach i anginie...
Po prostu samo zdrowie :)
O kwietniowej kawce "samo zdrowie" powiedzieć nie można ;) Chociaż na pewno Was rozgrzeje...
 To Irish Coffe - czyli kawa irlandzka, którą było mi dane nieraz spróbować, robioną przez Irlandczyka w irlandzkim pubie i uwierzcie mi że jest PYSZNA!!!
 Nie lubię espresso, za wiskey też nie przepadam, ale w połączeniu z cukrem i bitą śmietaną to cud miód :)
Wymyślona przez przypadek przez pijanego kucharza (jakżeby inaczej w Irlandii ;) kuchnia zamknięta - kucharz szaleje) dla zmarzniętych pasażerów odwołanego lotu do Kanady...
Ja w tym miesiącu stawiam na.... kawę, a Wy???
A teraz RR Yummy. Co by już całkowicie zaległości zniwelować. Na kanwie Asi powstały małe lody na patyku... cytrynowe... waniliowe... któż to wie :)
Kanwa już u mojej Beatki, więc niedługo poleci cała zapełniona do właścicielki...
Mniam, mniam :)
Lecę teraz haftować zaległą metryczkę na zamówienie - bo ramki już kupiłam - która szczerze powiedziawszy bokiem mi wychodzi, ale o tym mam nadzieję następnym razem.
***
Sprawa z klejem ma się tak, że u mnie to tylko można dostać klej PVA, który też staje się niewidoczny jak wysycha. Nie wiem czy to to samo co klej Magic, ale po Waszych komentarzach, Magic został zamówiony i w czerwcy będę miała możliwość się przekonać :) Dziękuję za porady :*
Aga Jarzębinowa - staram się jak mogę ;)
Iskierka - obadam Magic i dam znać :)
lejdi ana - na klej na gorąco poczekam aż będzie w Lidl-u (kiedyś widziałam i nie wzięłam - o ja głupia)
piegucha - czuję się zaszczycona, że pomimo że nie komentujesz scrapków to się wypowiedziałach (zaskoczyłaś mnie pozytywnie :))