U love me

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkoła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkoła. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 czerwca 2016

Koniec szkoły

Koniec roku u moich Potworów nastąpił w ostatni piątek, czyli 24 czerwca, jednak post ten musiał ustąpić miejsca na blogu Ciasteczkowemu z zabawy Choinka2016. Z tego więc powodu pokaz prezentu dla nauczyciela jest dzisiaj.
Odkąd rozpoczęłam zabawę z krzyżykami zawsze na koniec roku szkolnego przygotowywałam haftowane prezenty dla nauczycieli Potworów. Tym razem wykonałam taki prezent jeden - dla nauczycielki Tosia.
Nauczycielka Arthura dostała tylko małą bombonierkę.... bo wypada... Powiem szczerze jeszcze tak okropnej nauczycielki nie spotkałam w swojej karierze rodzica. Swoim zachowaniem i podejściem do dzieci (mam tu na myśli całą klasę starszego) już od pierwszych dni września zniechęciła do siebie większość uczniów i rodziców. Dlatego też uznałam, że nie warto poświęcać swojego czasu i robić coś z sercem dla kogoś bez serca.
Wracając jednak do tematu. Swoją pracą chciałam przekazać wielkie dziękuję dla nauczycielki Tosia. Wiem, że nie było łatwo. Pierwszy rok w dużej szkole, poziom języka angielskiego u Tosia był mizerny, dodatkowo młody to osobnik który potrzebuje czasu, czasami bardzo dużo, żeby się otworzyć w nowym otoczeniu. Dzięki staraniom wychowawczyni Tosio z radością chodził do szkoły dzień po dniu.
Dlatego mój wybór padł na wzór Ursuli Michaels pt "Let's Thank Someone" (Podziękujmy komuś).
 Kupiłam go tutaj już w maju i zaraz zabrałam się do haftowania.
 Powiem tak... Jest to mój pierwszy wzór tej autorki i chyba ostatni ;) Dawno już się tak nie namęczyłam przy haftowaniu...
Ilość ćwierć krzyzyków mnie w pewnym momencie przerosła, a wybór kanwy 18tki nie ułatwiał pracy...

Nie dałam się jednak, dokończyłam co zaczęłam, a całość wsadziłam w zwykłą czarną, kwadratową ramkę...
Uffff ;)




czwartek, 26 listopada 2015

Dla absolwentki

Ten pokaz powinien mieć miejsce wczoraj, bo przecież to właśnie wczoraj było misiowe święto. Niestety wczorajszy dzień umknął mi bezpowrotnie, więc dzisiaj przychodzę do Was z misiową pamiątką.
Trafiła mi się absolwentka w "rodzinie" i na pamiątkę tego etapu w jej życiu powstał miś.
Miś Tatty Teddy...
 Nad głową nazwa uczelni, co by dziewczę nie zapomniało gdzie się kształciło, a na dole lata, w których to nauka trwała...
Całościowo prezentuje się tak...
Bardzo proszę nie doszukiwać się zgodności w kłaczkach ze wzorem, bo jest to całkowicie moja inwencja twórcza. ;)
Miś zamieszkał w eleganckiej rameczce i w takiej formie został wręczony...
Uśmiech na twarzy obdarowanej to najlepsza zapłata :)
***
Anna Iwańska - bardzo dziękuję za słowa uznania :) Serce rośnie jak się takie komentarze czyta.
piegucha - odkąd odkryłam Tigera w Irlandii to jak tylko mam okazję być w większym mieście to zawsze tam wpadam. Jeszcze nigdy nie udało mi się stamtąd wyjść z pustymi rękoma. Uwielbiam.