U love me

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft wstążeczkowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft wstążeczkowy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 maja 2014

Poszalałam troszku :)

Majowe wyzwanie w zabawie Diana Inspiruje brzmi: kolory. Praca może być w dowolnej technice ale musi byc kolorowa. - Jak tylko przeczytałam to na blogu u Diany pomyślałam tylko jedno... Poległam. Nie należę do osób "kolorowych". Nawet w hafcie wybieram opcję bardziej stonowaną niż wybuchową. I wtedy Marii z bloga Mój mały art świat wyskoczyła z etui na szydełka z pięknym w swej prostocie haftem wstążeczkowym. Od dawna jestem nim zafascynowana. Tylko zawsze jakoś czasu brak ;) Dlatego postanowiłam połączyć inspirację Diany i Marii w jedno.... Tylko sobie nie myślcie że uszyłam etui ;) - aż tak mnie nie zainspirowało ;)
Moi znajomi wiedzą że jestem chomik. Jeśli mają coś czego chcą się pozbyć to najpierw przynoszą to do mnie, a ja ewentualnie po przeprowadzeniu segregacji, zostawiam sobie albo oddaję dalej. I tym sposobem jakiś czas temu stałam się posiadaczką dwóch poduszek...
Wybaczcie ale zdjęcia nie oddają zupełnie koloru poszewek. Nie mam pojęcia co to za materiał - nie znam się ;) Mogę tylko powiedzieć, że się błyszczy, jest pomarszczony, a kolor jest zmienny - od ciemnego bordo do czerni.
Postanowiłam, więc je trochę upiększyć. Wyjełam resztki wstążek i zaczęłam szaleć...
 .... i szalałam...
 ...i szalałam...
 ... aż mi wstążek zabrakło...
... i w tym szaleńczym amoku powstało kolorowe majowe serce...
Uwierzcie mi że na tamborku wydawało mi się że będzie większe :) Dobrze że to haft wstążeczkowy to moje serce może rosnąć wszerz i wzdłuż w każdym momencie, co zamierzam uczynić jak tylko moje zapasy wstążeczkowe się powiększą. No i przecież druga poduszka nie może być "goła" ;)
Ale teraz czas się zabrać za hafciki dla nauczycielek... Najważniejsze, ze mam już...

***

Bardzo Wam dziękuję za pochwały w stronę zielonego misia. Zazwyczaj lubie się kierować legendą. Nie mam oka do kolorów, rozpoznaję tylko podstawowe a już zmiana w barwie to już dla mnie wyższa matematyka. Niestety sytuacja wymagała spięcia się w sobie ;) Dałam radę, ale strach że wyjdzie masakra był do ostatniego krzyżyka. Nie jestem też fanką wzorów Vervaco. Jakoś mi nie podchodzą, ale klient płaci - klient wymaga :) Dla zainteresowanych mulinki jakie użyłam w wersji zielonej to DMC 905, 906, 907 i 986.
Co do kanwy to nie mam pojęcia jaka to firma. Kupiłam ją trzy lata temu  w ferworze zakupów początkującej hafciarki. Jedyne czego jestem pewna to że nie jest ona bawełniana. Strasznie trzeba uważać przy prasowaniu, bo łatwo ja spalić żelazkiem. No i nie jest sztywna.

czwartek, 27 lutego 2014

"Dwie pieczenie na jednym ogniu"

A nawet rzekłabym że w moim przypadku udało mi się "upiec" trzy, ale za nim przejdę do wyjaśniania tajemnicy tytułu trochę chwalipięctwa :)
Po pierwsze: moje karteczki na dzień Babć i Dziadków zdobyły uznanie i znalazły się w styczniowym TOP5 w wyzwaniu u Diany. Jest to dla mnie szczególne wyróżnienie, bo jak wiecie ja karteczkowa nie jestem...
Po drugie: Udało mi się wygrać królisia w candy organizowanym także u Diany, więc od dwóch dni mam wyszczerz ustny :) Zwłaszcza, że do wyboru były aż trzy nagrody - to ja po cichu skłaniałam się właśnie w jego stronę.
To tyle w strefie "chwalę się" ;) Teraz czas na moje "pieczenie".
1. Najpierw powstało kolejne wyzwanie w zabawie Diana Inspiruje - w lutym miała to być zakładka.
2. Potem ja ogłosiłam zabawę Podaj Dalej - zgłosiły sie trzy dziewczyny Ola z bloga realizacjamarzen, Ania z bloga Miejsce gdzie rzeczywistość... oraz Kasia z bloga Więc chodź, pomaluj mój świat.
3. A od jakiegoś czasu chodziła za mną chęć spróbowania haftu wstążeczkowego...
I tak po dodaniu 1, 2 i 3 oraz wybraniu materiałów...
mulina Ariadna i len 28ct vintage white, powstały takie oto zakładki... (z góry ostrzegam że będzie dużo zdjęć, z każdej strony, bo nie mogłam się zdecydować :))
 Zakładki zrobiłam tak jak się robi pinkeep-y...
 ... z tą różnicą że nie dodałam wkładu filcowego, żeby nie były za bardzo grube...
Tutaj zbliżenia na moje początki w hafcie wstążeczkowym...
 Różyczki "spider web rose"...
 plus listki robione ściegiem "daisy stitch"....
Dodatkowo mała personalizacja każdej z zakładek - inicjał właścicielki...
A tak prezentują się moje tforki w użyciu...

... oraz z resztą zawartości paczuszek w zabawie Podaj Dalej...


I co myślicie o takim połączeniu???
Oczywiście zakładki zgłaszam na lutowe wyzwanie, a Was zapewniam że haft wstążewczkowy, a raczej jego elemenciki jeszcze się pojawią :)
I na koniec jeszcze kilka ogłoszeń:
* kwadraciki do Chagi dotarły
* w lutym miałam do wysłania trzy karteczki. Niestety choroba, która mnie nawiedziła, zablokowała mi skutecznie funkcję tworzenia, więc karteczki poleciały, ale kupne :/


* Tych co czekają na ciepłe napoje informuję, że na 100% następny post o nich :) - zakładki nie mogły czekać, bo koniec lutego już lada chwila.
Tara
***
aisab - bo ja uparta baba jestem :)
Chenia - czekam, więc na Twoje beże 
Arabeska - na fb zawsze wstawiam jedną fotkę żeby nie zaśmiecać, dlatego zawsze zapraszam serdecznie na bloga, bo tu ujęć dowoli :) Projekt DEFA musi poczekać aż materiały do niego przyjdą, ale nic to, bo do tego czasu mam zamiar podgonić resztę UFO-ków :)
Kalliope - mam nadzieję, że Twoja burza mózgu już ucichła :)
Aga Jarzębinowa - na początku się zastanawiałam o czym Ty do mnie piszesz... Później dowiedziałam się o rozterkach Kalliope i wszystko stało się jasne :)
Joanna Gołaszewska - to jest mało, biorąc pod uwagę, że nie są to takie kolosy jak Twoje dzieła.
Kasia Krzyzyk - wszystko było tak zaplanowane żeby pokazać Wam całość... Tak jak ja go ujrzałam za pierwszym razem. Co do zapełniania ścian, właśnie taki mam plan :)
Andźela - zdrówko do d.... Od tygodnia znowu walczę z katarem i kaszlem plus doszedł wieczorny stan podgorączkowy :( Herbata i kawka na pewno następnym razem :)
Zimna29 - to proste - wszystko rozdane albo się robi  :) a u mnie zostały trzy hafciki (pomyliło mi się bo RR doszedł :)) Madame plus Koniki z Dimension no i ostatni RR :)
Ilona Szczęsna - złej baletnicy to wiesz co... ;) Ja nigdy nie zwracałam uwagi na to jak mi wychodzą krzyżyki. One same się tak układają. A akurat ta mulina ma 30 parę lat i jest to zwykła polska Ariadna nie wiem czy można ją nazwać "dobrym materiałem"... A w swoich pracach używałam także "beznazwowca" z Chin i też wszystko było ok. Ale ja używam zawsze tamborka i mój materiał jest naciągnięty do granic możliwości. Kiedyś próbowalam robić w ręku i krzyzyki wychodziły masakrycznie. Najlepsze tamborki do naciągnięcia materiału to ramkotamborki - takie z elastycznego plastiku. Troche trzeba się namęczyć żeby w niego wsadzić kanwę ale warto bo każdy kwadracik jest pięknie rozciągniety...