U love me

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Afremov. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Afremov. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 lipca 2017

Chiński Afremov - cz.2

Dzisiaj będzie hafciarsko. Będzie też po chińsku i po francusku ;) a wszystko za sprawą chińskiego zestawu do haftowania zakupionego na Ali będącego reprodukcją obrazu Afremova "Paryż moich marzeń".
Ostatni i zarazem pierwszy raz pisałam o tym hafcie.... uwaga, uwaga... pod koniec stycznia(!!!). Wtedy to miałam zrobione tylko dwa kolory...
Przez te pół roku jakie minęło od rozpoczęcia prac nad wieżą Eiffla kolorów trochę doszło...
Miejsca powoli się zapełniają muliną...
Nie poświęcam temu haftowi całego swojego twórczego czasu. Haftuje go z doskoku z przerwami na mniejsze lub większe projekty. Przez wydarzenia komunijne nastąpił też spadek produktywności na parę miesięcy...
.... ale efekt jaki mi się ukazuje po każdym nowym kolorze (nadal haftuje kolorami) bardzo mi się podoba...
Jak długo będę go dziubać? Nie mam pojęcia.... ale za każdym razem gdy do niego wracam jest moc :)
***
Malgorzata Zoltek - Małgosiu tą bazę kupiłam w eason już taką wyciętą. Zestaw 10 baz i 10 kopert.




wtorek, 31 stycznia 2017

Bezstresowe haftowanie, czyli chiński Afremov - 1

Tego posta piszę do Was już drugi tydzień. Choroba znowu wprosiła się do nas i tym razem zaatakowała wszystkich. Dla urozmaicenia każdemu przypadło co innego - Antek dostał grypę, Artur - zatrucie pokarmowe a ja - szalone zatoki. Żyć nie umierać... Po tym weekendzie to nie do końca wiem jak się nazywam...
Zbliża się jednak koniec stycznia (właściwie to jego ostatnie tchnienia), a ja nadal nie pokazałam Wam co nowego weszło u mnie na tamborek wraz z Nowym Rokiem (a raczej końcówką starego), dlatego z przytłumionymi wszystkimi zmysłami przychodzę do Was dzisiaj z pierwszym pokazem mojego Afremov-a.
Zanim jednak pokaże Wam co i jak zmajstrowałam słów kilka o harmonogramie hafciarskim na ten rok.
Hasło przewodnie, które towarzyszy mi od stycznia, a właściwie od końcówki grudnia, brzmi  
NO RUSH - bez pośpiechu
Postanowiłam haftować te wzory, które chciałabym aby nie wylądowały w szufladzie. Chciałabym pozapełniać ściany w moim domu. Równocześnie postanowiłam haftować bez daty końcowej - stąd moja uboga frekwencja w zabawach hafciarskich.
Podzieliłam też sobie każdy miesiąc na cykle i tak: przez pierwsze dwa tygodnie mam zamiar zajmować się nowym haftem. Nazbierałam ich dosyć sporą kolekcję i nadszedł czas, żeby te zbiory zacząć wyszywać.
Później dzień lub dwa przerwy na papierkowe karteczki, które powstają zdecydowanie szybciej niż hafty.
Następnie małe nakiedysie na zabawę Small Sal, a resztę czasu jaki mi pozostał w miesiącu przeznaczam na walkę z Ufo-kami.
W ten sposób mam zamiar nie zanudzić Was i siebie ;)
OK. Tyle tytułem wstępu (ale ja się rozgadałam, to chyba po lekach ;)). Wracamy do Afremov-a.
W zeszłym roku na Aliexpress zakupiłam dwa zestawy z jego obrazami. Dzielnie się trzymałam aby jednak skupić się na ufo-kach i ich nie zacząć. Do końcówki grudnia. Po podsumowaniu rocznym stwierdziłam, że zasłużyłam na coś nowego. W końcu zakończyłam Ufo-kowy rok z wynikiem 6 na 8.
I tak tuż przed Sylwestrem wyciągnęłam zestaw będący reprodukcją obrazu Paryż moich marzeń.
Wzór to środkowy wycinek tego obrazu. Zestaw składał się z papierowego wzoru, posortowanej muliny i kanwy podmalowanej 11ct. Całość to 257 na 185 krzyżyków.
Na początku miałam zamiar zmienić kanwę na drobniejszą, ale odeszłam od tego i poszłam na łatwiznę.
Chińska kanwa ze wzorem jest tak perfekcyjnie wykonana, że właściwie nie korzystam  z papierowej wersji. Haftuje kolorami dla ograniczenia chwil na wyszukiwanie danej muliny i tak na początek zajęłam się kolorem czarnym, którego było we wzorze najwięcej...
A następnie pociągnęłam jeden z odcieni kremowego i czerwieni...

Na dzień dzisiejszy kanwa prezentuje się tak...
Wiem, wiem. Niewiele widać. Zwłaszcza, że kolory symboli na kanwie mają się nijak do kolorów jakie muszę użyć ( np. kolor czarny to były zielone kwadraty), ale myślę że z kolejnymi nitkami obraz będzie bardziej przypominał oryginał.
A na razie wracam się leczyć, bo igły nie tknęłam od kilku dnia, a Ufo samo się nie zrobi.
Buziaki i trzymajcie się ciepło, bo świństwa latają w powietrzu.
***