Mam Wam do pokazania kilka skończonych prac i tak się zastanawiałam, którą najpierw. Przeprowadziłam, więc losowanie, bo inaczej dalej bym myślała i padło na Fuksje.
W ostatnim poście o fuksjach pokazałam Wam już całą część krzyżykową. Dzisiaj już po dodanych kreseczkach, wyprane i zaramkowane cieszą moje oczy.
Tak jak krzyzyki wykonywałam według legendy muliną DMC, tak backstitch-e to już moja całkowita inwencja twórcza...
Nie wiem jak Wy, ale ja w tych naszych polskich wzorkach mam problem z określeniem jaką nitką robić kreseczki, zwłaszcza gdy są to odcienie tego samego koloru...
Myślę jednak że nie wyszło tak źle...
Całość zaraz po prasowaniu prezentowała się tak...
Haftowałam je na kanwie 18ct (mojej ulubionej), dwoma nitkami.
Ramka to 30cm na 40cm (ta sama co w kawach)...
A gdzie zawisły??? Tuż nad moim kącikiem hafciarskim...
Mnie się podoba, a Wam???
PS. Kolejny punkt z moich hafciarskich planów na ten rok zaliczony :D
***
Wilki posuwają się do przodu... Powoli, gdyż nastąpiło niewielkie wieczorne zmęczenie organizmu... Ale przecież to nie zawody, nieprawdaż?









