U love me

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełkowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełkowanie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 listopada 2017

Zima mi nie straszna

Mistrzem szydełka to ja nigdy nie będę. Schematów czytać nie umiem, znam tylko podstawowe oczka, ale czasem mnie coś weźmie żeby zmajstrować co nieco.
Tak się właśnie stało tydzień temu. Krzyżyki poszły na bok a moje ręce zajęły się szydełkiem i wełną.
Najpierw powstała czapka...
Jeden rodzaj oczka. Najpierw powstała forma w kształcie prostokąta, którą połączyłam krótszym bokiem, a potem zebrałam wszystko u góry, żeby uformować kształt czapki...
 Nie mogło na niej zabraknąć kwiatuszka...
Następnie powstał "otulacza" (nie mam pojęcia czy to jest profesjonalna nazwa). Ten sam powtarzalny wzór, co by chociaż troszkę wyglądało to na komplet ;)

A tak to wszystko prezentuje się na ludziu...
I co myślicie??? Można się pokazać tak na ulicy?
***
Dziękuję za komplementy w stronę karteczek. W tym mistrzem też nie będę, ale daje mi to frajdę, więc nie zamierzam przestać ;)


czwartek, 5 stycznia 2017

2016

Koniec roku to zawsze czas podsumowań. Człowiek siada i zastanawia się co te minione dni wniosły do życia, co udało się osiągnąć. Jeśli chodzi o życie osobiste to spełniły się moje dwa największe marzenia. Mam pracę, która nie koliduje z byciem samotną mamą oraz odmalowałam dom i stworzyłam własne pokoje dla Potworów. Każdy ma teraz swoją przestrzeń w której rządzi ;)
Pokój Tosia

Pokój Artura
Robótkowo też się działo. Dzięki zabawie u Kasi, o której pisałam w poprzednim poście, pozbyłam się sześciu zalegających w szafie UFO-ków...
a także w ramach innej zabawy u niej stworzyłam dwanaście zawieszek wg wzoru zaprojektowanego przez Monikę
W ramach mojej zabawy Choinka2016 powstały kolejne zawieszki, które w te święta ozdobiły moje drzewko...
Skończyłam też fuksje, które są ozdobą salonu...
 Na początku roku zapisałam się na zabawę Small Sal 2016 u Heather. Dzięki temu powstały hafciki dla mnie i dla moich znajomych, nie tylko w formie obrazków...

 .... ale też w formach bardziej użytkowych... 
Z zaplanowanych dwunastu wróżek powstały tylko trzy, ale najważniejsze że znalazły one przyjazne domki ;)
Kilka karteczek krzyzykowych też znalazło swoje miejsce...
Wyszłam również ze swojej szydełkowej strefy komfortu i poza podkładkami powstało kilka zabawek...
Inne formy rękodzięła to tylko dwa niewielkie projekty...
Ale największa duma tego roku to oczywiście ukończenie moich Sierściuchów....
Zapisałam się także na wyzwanie czytelnicze u Ani i magiczną liczbę 3660 stron przekroczyłam o 221 stron. O książkach jakie mi towarzyszyły przez ostatnie dwanaście miesięcy możecie poczytać tutaj.
Tak.... to był dobry rok :)
***
Dziękuję za gratulacje - dają jeszcze większego kopa do wyszywania
Kasia Krzyzyk - na zdrowie. A jeśli chodzi o coś nowego to już zaczęłam ;)
Margie May, Elfie - Thank You <3
 
 




wtorek, 27 grudnia 2016

Kolejne szydełkowe wyczyny

Pod koniec września nasza blogowa koleżanka Hanulek z bloga Rękodzieło Hanulka po raz trzeci została mamą i to z myślą o niej i jej trzech córeczkach postanowiłam znowu poszaleć szydełkowo. W odmętach internetu znalazłam kurs na zrobienie śpiącej lali i tak powstały trzy prawie identyczne.
Jedna w czerwieni...
 ...druga w różu...
 ... a trzecia w fioletach...
Niestety nie po drodze mi było na pocztę aby lale posłać zaraz jak się urodziło maleństwo, dlatego teraz wraz ze świąteczną kartką poleciały na pobliską wyspę...
 Lale zostały obdarzone miłością wielką, co Hania pokazała mi na fotografiach, a to dla mnie największa nagroda na świecie. Nawet dostały imiona: Elsa, Luna i Maja, tylko młode właścicielki nie mogą jeszcze dojść do porozumienia, która to która. Na szczeście wybór z rodzaju "która-czyja" odbył się bez kłopotów ;)
Aby Mama i Tata nie czuli się pominięci, dla nich powstał komplet niebieskich podkładek (ulubiony kolor Hani)...
 Mam nadzieję, że umili czas wspólnych posiedzeń nad kawą lub herbatą...
Do zobaczenia...
***

sobota, 17 grudnia 2016

Sobotni szydełkowy szał

Czy Wy wiecie, że do świąt został jeszcze tylko tydzień??? Masakra jakaś jak ten czas zasuwa! U mnie ostatnio każdy dzień to walka o przetrwanie. Normalnie szał ciał. Wstaje rano, rozpędzam się do pełnych obrotów i lecę. Praca, szkoła, dom, teraz nam się choroba przypałętała, więc i lekarz, przygotowania świąteczne... brak czasu na jakiekolwiek przyjemności dla siebie. Krzyżyków nie dotknęłam już tydzień, bo wieczorami, kiedy Potwory już smacznie śpią ja marzę tylko o jednym - łóżku.
I tak właśnie mijają mi dni. Na szczęście ktoś mądry wymyślił weekendy. Można pospać trochę dłużej i nie trzeba tak pędzić, a między obowiązkami domowymi znajdzie się chwilka albo dwie na twórcze przyjemności.
W czasie takich chwilek w zeszłą sobotę poszalałam szydełkowo. Wykorzystałam kolejny motek kordonka, który używałam do poszewki na poduszkę (pokazywałam ją w poprzednim poście) i wykonałam 25 gwiazdek z jedynego wzoru, który mi pasuje ;)

A oto najbardziej profesjonalne (i moje pierwsze w życiu) blokowanie szydełkowych tworów. Ilość szpilek w domu była niewielka, kupić szpilki w moim mieście w niedzielę rano - nierealne, więc trzeba było sobie radzić tym co się znalazło i tak po wykorzystaniu szpilek poszły w ruch pinezki ;)
Można? Można! trzeba tylko chcieć :D
***
Bardzo Wam dziękuję za komentarze pod szydełkową poduszką. Pomimo komplementów z Waszej strony ja i tak widzę niedociągnięcia, ale nie zmienia to faktu, że jestem z siebie dumna :)


środa, 14 grudnia 2016

Ufo-kowy rok - podsumowanie listopada

Znowu dałabym ciała i zawaliła termin, ale tym razem w porę się obudziłam. Czas pokazać moje zmagania z Ufo-kami w listopadzie. I chociaż w moich niedokończonych pracach nie postawiłam ani jednego krzyżyka to i tak mam czym się pochwalić.
Zacznijmy jednak od początku. Jakiś czas temu pokazywałam Wam skończony haft z sal-u zimowego.
Wyglądał on tak...
... i bardzo ale to bardzo chciałam żeby został świąteczną poduszką, ale... No właśnie tu się zaczęły schody, bo ja do szycia to mam dwie lewe ręce. Przeprowadziłam nawet wstępne rozmowy z Kasią Krzyżyk, która mieszka kilkadziesiąt km ode mnie, a która włada igiełką jak mistrzyni. Ba! byłam nawet przez moment w jej mieście, ale niestety nie udało nam się spotkać.
Postanowiłam, więc wziąć sprawy w swoje ręce.
Najpierw zrodziła się wizja. Później przez kilka dni kombinowałam jak to wykonać, aż pewnego wieczoru wzięłam kordonek i szydełko do ręki i metodą prób i błędów powstała pierwsza, debiutancka poszewka na poduszkę...
 Nie jest idealna, ale i tak jestem z niej dumna. Zwłaszcza z łączeni, bo bałam się że mi się zrobią dziury w lnie...
Co prawda brakuje zapięcia na dole, bo gdzieś mi się zawieruszyły drewniane guziczki, ale jak tylko je odnajdę to zaraz dołoże.
Tył też pozostawia wiele do życzenia. Muszę popracować nad momentem przechodzenia z jednego rzędu do następnego...
... nigdy nie wiem gdzie zacząć pierwsze oczko w nowym rzędzie. Ale nic to. Najważniejsze, że wizja nie rozjechała się z rzeczywistością ;)
PS. Przepraszam za zdjęcia, ale ostatnio za oknem buro i szaro i nic lepszego nie mogłam wykrzesać z tego mojego aparatu.
***
Jarzębinowa - spróbuj szczęścia w totka ;)
Małgorzata Zoltek - piankę dostałam kiedyś jako wygraną w candy. Niestety w żadnym sklepie w Irlandii jej nie widzialam :(
Carpediem - pokaże, pokaże :)





wtorek, 20 września 2016

Słoneczna wymianka - cz.2

Witam Was bardzo serdecznie!
W przedostatnim poście chwaliłam się Wam cudami jakie do mnie przyleciały od Ewy w ramach słonecznej wymianki, którą zorganizowała Judyta z bloga Haftowane opowieści, a dzisiaj nadszedł czas na pokazanie tego co ja wykonałam dla Kingi.
Kingę znam z grup facebook-owych. Prywatnie jest mamą swoich dzieci i żoną swojego męża, natomiast zawodowo to pani dyrektor w szkole.
Starałam się aby w paczce znalazły się rzeczy, które będą dla niej przydatne na codzień. A pierwsze skojarzenia z Kingą to książki, kawa lub herbata zawsze w pięknych kubkach lub filiżankach i oczywiście pomalowane paznokcie, dlatego też zrobiłam dla nie krzyżykową zakładkę do książki...
i szydełkowe podkładki pod kubaski...



Finałowo wykonałam karteczkę, w której zawarłam instrukcję co, jak i dlaczego ;)





Oczywiście wszystkie te rzeczy były w jedynym słusznym kolorze jak przystało na SŁONECZNĄ wymiankę ;)
Dodałam do nich parę drobiazgów (m.in. lakiery do paznokci, słoneczny wosk zapachowy, czy wakacyjną pocztówkę i magnes z Dublina) i w takim stanie poleciało towarzystwo do Polski...
Zadowolenie obdarowanej to miód na moje serce <3


czwartek, 8 września 2016

Nastąpiła zdrada!!!

Skupienie nad krzyżykami i okres wakacyjny nie idą ze sobą w parze. Zwłaszcza gdy pogoda za oknem dopisuje i Potwory co chwilę wbiegają do domu i z niego wybiegają z krzykiem na ustach "Mamo to..." czy "Mamo tamto...".
Postanowiłam więc dać na moment odpocząć igle i nitce, i przerzuciłam się na szydełko. Od dawna bowiem chciałam spróbować swych sił w szydełkowych zabawkach czyli amigurumi.
Podstawy szydełka - półsłupki i słupki mam opanowane, zabrałam się więc za poszukiwanie jakiegoś tutorialu, gdyż niestety, ale szydełkowe schematy to nadal dla mnie ciemna magia. w końcu trafiłam na kanał na YouTube, którego autorką jest Sharon Ojala
Powiem Wam szczerze, że jeszcze z takim kursem na szydełko się nie spotkałam. Pani tłumaczy (niestety w języku angielskim) i pokazuje tak łopatologicznie, że nawet ja to ogarnęłam. Normalnie kursy z serii "nie tylko dla orłów" ;) Wzięłam, więc wełnę z zapasów, które mi zostały gdy namiętnie kupowałam serię tygodników o szydełkowaniu i zabrałam się do roboty.
 Na początek postanowiłam powalczyć z misiem.
Wyszydełkowałam wszystkie części, wypchałam te, które należało i zszyłam (z tym jak zwykle miałam najwięcej kłopotu ;) ). Po kilkunastu godzinach (!!!) walki z szydełkiem misio wyszedł tak...
 Odbiega troszkę od oryginału, ale i tak jestem z niego dumna. Po za tym od razu zdobył miłość Antka, więc czego więcej mogłabym oczekiwać...
 No a jak Antek znalazł nowego przyjaciela to i starszy się upomniał o swojego. I tym sposobem wzięłam się za królika

Na szczęście też zyskał akceptację starszego Potwora.
Na koniec zdjęcia przed i po "porwaniu" w ręce <3

Tosio trochę niewyraźny, ale ostatnio energia go rozpiera ;)
***
bozenas - wilki wkrótce :)
Monika Blezień - częstuj się zdjęciami :)


czwartek, 31 grudnia 2015

Podsumowanie

Witam Was serdecznie w ten ostatni dzień roku 2015. Dla mnie, jak co roku, jest to jeden z dwóch dni kiedy dokonuje rozliczenia zysków i strat (drugi to moje urodziny ;) ). Dla nikogo, więc nie będzie zaskoczeniem, że właśnie dzisiaj podsumuje swój dorobek z ostatnich dwunastu miesięcy.
Podsumowania wszystkich prac robić nie będę, gdyż te na bieżąco pokazuje w zakładce Moje prace. Powiem tylko, ze w tym roku udało mi się stworzyć 67 projektów. Chętnych zapraszam tam do obejrzenia całego procesu twórczego. Dzisiaj chcę pokazać te prace z których jestem najbardziej zadowolona.
Jeszcze w grudniu zapisałam się na zabawę całoroczną u Hani z bloga Rękodzieło Hanulka . Dzięki niej moje ściany, i nie tylko, zapełniły się o hafty z listy "chcę ale nie wiem kiedy"
Kolejna zabawa, w której brałam udział u Sylwii z bloga Ruda mama i jej pasje pozwoliła mi na stworzenie 13 imieninowych karteczek, którymi obdarowałam hafciarki w naszej fb wymiance...
a zabawy u raeszki z bloga Na przekór nudzie oraz u Renaty z bloga Moje różne cuda wianki i Ani z bloga Moje życie pasją usłane dały mi możliwość wykonania prezentów bożonarodzeniowych...
Za to dzięki Iwie z bloga iwusiowo stałam się nagle posiadaczką kolekcji zakładek...
W tym roku także dzięki firmie Coricamo zostałam recenzentką gazety Igłą Malowane , a także udało mi się testować projekty dla  Moniki, Chagi  i dla sklepu Kokardka...
Poszalałam też troszkę szydełkowo...
oraz udało mi się zamknąć w krzyżykach kilka ważnych chwil ludzi, którzy mnie otaczają...
Nauczyłam się też jednego. Każdy twór tego roku zanim jeszcze powstał miał już swoje przeznaczenie, dzięki temu poza Strachami, które zostały chwilowo odłożone na bok żeby zdążyć z Makowym, i Kalendarzem gdzie proces twórczy zatrzymał się na maju nie stworzyłam kolejnych UFO-ków :)

Tyle ze wspominek.

Życzę Wam udanej sylwestrowej nocy.
Ja mam w planach spędzić ją z dr. House, haftem i kubkiem gorącej czekolady. 
Oby ten Nowy Rok każdego dnia spełniał nasze marzenia!!!