Po burzliwym dniu, który mi zleciał w mgnieniu oka, gdy w domu panuje wreszcie cisza i człowiek jest w stanie usłyszeć swoje własne myśli przychodzę do Was z kolejnym rozliczeniem z grzeszków hafciarskich.
Październik to kolejny miesiąc, który mogę określić jednym zdaniem. Kolejny UFO-k nie jest Ufo-kiem!!!
Dorobiłam ostatnią herbatkę, tym razem mrożoną...
... i tak kanwa została pokryta krzyżykami w całości.
A po praniu i prasowaniu od razu wskoczyła do białej rameczki...
i na ścianę kuchenną. Oczywiście w towarzystwie kawek do kompletu...
I tak sobie teraz wiszą ciesząc moje oko...
Do rozprawienia się zostały mi jeszcze dwa UFO-ki. Niestety nie wiem czy listopad będzie dla nich łaskawy, bo ostatnio ostro przysiadłam do Sierściuchów (Bożenko dzięki za doping) no i jeszcze Żyd czeka w kolejce. Może kilka krzyżyków postawie ;)
Buziaki :*
***
Wszystkie Wasze odpowiedzi na pytanie kogo brakuje w bandzie były prawidłowe. Następna odsłona choinkowej zabawy z Mikołajem w roli głównej :)











































