U love me

poniedziałek, 22 lutego 2016

Pullman Orient Express - 2

Zamęczę Was postępami różanymi, ale mam nadzieję, że jakoś to przeżyjecie ;) Róża to teraz haft nr 1. Zasiadam do niej codziennie, kiedy tylko mam chwilkę. Oczywiście wieczorem przeskakuje na Wilki, bo równowaga kolorystyczna musi być ;)
Dla przypomnienia po pierwszych trzech dniach róży było tyle...
Za kolejnym posiedzeniem róża już została wypełniona i nawet pojawiły się listki...
 ... a potem gałązka...
 ... i mały pączek...
Przyznam się szczerze, że jak zaczęłam haftować tą różę to kolory wydawały mi się takie niespójne ze sobą. Różowy i żółty!!! Kto to widział!!! Teraz jak patrzę na to z daleka to widzę, że dzięki takiemu połączeniu kolorystycznemu widać zarys płatków nawet bez konturów. Że to jednak może ładnie razem wyglądać i że będzie (nieskromnie mówiąc) pięknie :)
***

sobota, 20 lutego 2016

Wilki - tydzień 35

W ostatnim poście o Sierściuchach zapytałam Was, w którą stronę mam iść ucha czy oka. Większość była za okiem, tak więc w tym kierunku skierowałam niteczki. Niestety w tym tygodniu oka nie zobaczycie. To nie był najlepszy tydzień dla Wilków, bo większość dni spędziłam na walce z grypą żołądkową, która dzień po dniu atakowała każdego z nas, ale jest zmiana pozycji tamborka, więc będzie zdjęcie całościowe ;)
Tydzień 34 skończył się tak...
 A 35 zaczęłam od wykańczania kolejnej strony...


 Później przeszłam na stronę następną i tu zdjęcie z kartką wzoru, bo większość haftowania to była biel, niewidoczna na białej kanwie...

 Szóstego dnia musiałam zmienić pozycję tamborka gdyż teraz sierść układa się od lewej do prawej...
 ... i tak moje Wilki wyglądają w całości...

W następnym tygodniu będzie oko. Na 100%.
***
bozenas - haftowanie bez szarości to pomysł zaczerpnięty od Ignezji z bloga Robótkowy Świat Ignezji, która właśnie w ten sposób wyhaftowała wszystkie pięć róż.

czwartek, 18 lutego 2016

Pullman Orient Express - 1

Powoli zbliżają się urodziny mojej przyjaciółki Beaty, więc haft jaki wskoczył mi na tamborek to kolejna róża z serii zielnikowej. Tym razem wybór padł na Pullman Orient Express, która tak wygląda w oryginale...
Moja wersja jak zwykle okrojona z szarych szkiców po bokach żeby pasowała do poprzednich róż...
A postęp prac prezentuje się następująco. Z góry przepraszam za jakość zdjęć, ale zazwyczaj robię je wieczorem, kiedy przesiadam się do Wilków...


Kolejne sprawozdanie już niedługo. Trzymajcie kciuki żebym wyszyła na czas :)
***



wtorek, 16 lutego 2016

Testowanie z Kokardką po raz drugi

Po raz drugi zostałam testerką sklepu Kokardka. Tym razem mój wybór padł na urocze sówki, które można zakupić w sklepie za 19,90 zł.
Zestaw przyszedł do mnie wraz z katalogiem sklepu...
A w skład zestawu wchodzą...
kanwa, posortowana mulina, instrukcja oraz ramka.
Sam wzór nie jest skomplikowany. Jedyny minus to brak podziałki i zaznaczenie środka, i to zrobiłam zanim jeszcze zaczęłam wyszywać. Poza tą małą "wpadką" instrukcja jest czytelna a wzór wyraźny. Z czystym sercem mogę ten zestaw polecić każdej początkującej hafciarce.
Po pierwszym podejściu miałam tyle...
Drugie podejście to ukończenie haftu...
Jako że do zestawu jest od razu dołączona ramka w neutralnym kolorze bieli, nie ma potrzeby kombinować jak ten haft zagospodarować. Kilka minut i mamy słodki obrazek...



W ofercie sklepu możemy znaleźć jeszcze inne hafty z tej serii. Dla mnie to był super przerywnik w moich większych projektach.
Sklepowi KOKARDKA bardzo dziękuję za kolejną możliwość bycia testerką.
***
Agneta - ja też nie mam, więc takimi haftami obdarowywuje kuzynkę Potworów ;)
Jarzębinowa - tak to jest jak mnie nie czytasz dokładnie :P Każda z wróżek to część prezentu na następne święta dla małej dziewczynki. ;)




niedziela, 14 lutego 2016

Walentynkowa wróżka

Przy dzisiejszym święcie jeden z moich haftów wpasował się w atmosferę. Oto lutowa wróżka - walentynkowa.
Serduszkowa opaska...
..i balonik w kształcie serduszka...
i moja wróżka jest gotowa by rozsiewać miłość dookoła.
Tym razem wybrałam kanwę w kolorze bieli. Za dużo tego różu by było ;)
Kanwa znowu 14tka i trzy nitki muliny DMC (!!!). Przyznam się szczerze, że odwykłam już od takich wielkich oczek na kanwie i tylu nitek muliny ;)
Wróżka trafiła, jak jej poprzedniczka, do białej ramki...
Powoli robi się komplet :)
Przy dzisiejszym święcie życzę Wam wiele miłości na co dzień <3
***
Małgorzata Zoltek -widziałam, widziałam ;)
bozenas - określenia "andrucik" nie znam, ale spotkałam się z określeniem "wafelek" więc może chodzi o to samo ;) Ogólnie mówiąc pinkeep to płaska zawieszka, której dwie części sklejasz, zszywasz a potem szew zakrywasz wstążką przyczepioną szpilkami. O wilki marudź. Jesteś moim kopniakiem motywacyjnym ;)






piątek, 12 lutego 2016

Joyful world - styczeń

Na blog The Snowflower Diaries trafiłam już bardzo bardzo dawno. Hafciarskie projekty, które tworzy autorka bloga i jej hafty zachwyciły mnie od pierwszego wejrzenia, więc kiedy w styczniu został ogłoszony Sal z haftami zaprojektowanymi właśnie przez nią nie potrafiłam się oprzeć i musiałam do niego przystąpić.
Projekt na styczeń to lisek dźwigający na plecach kruka...
Wyhaftowany przeze mnie jeszcze w styczniu ale dopiero teraz wykończony.
W projektach wprowadziłam niewielką zmianę. Zamiast nazw miesięcy każdy obrazek jest przypisany do innego "ważnego" słowa. I tak na styczeń wybrałam słowo PRZYJAŹŃ, bo któż inny Cię nie poniesie gdy zabolą Cię nóżki jak prawdziwy przyjaciel...
 Haft wyhaftowałam na lnie 28ct z moich zapasów (niestety nazwy nie znam) mulinami DMC wg rozpiski...
 Litery stylizowane na te z projektu...
 A całość wykończona w formie pinkeepa. Wstążka na obwódce pod kolor kruka w kolorze bardzo ciemnego brązu na zdjęciach wydaje się wręcz czarna...
 A tak to wszystko wygląda w całości na ścianie...
Kolejny haft z tej serii już wkrótce. Jest jeszcze piękniejszy od styczniowego ;)
***
Jarzębinowa - ja zawsze byłam przyzwoita ;)
bozenas - wilki robią się równolegle, niedługo pokaz 
Promyk - tak to czasami bywa że coś innego nagle w kolejkę wpada ;)
Katarzyna - wyscig wyścigiem ale wierzę że dam radę :)


środa, 10 lutego 2016

UFO-kowy rok - rozliczenie stycznia

Witam serdecznie tą wieczorową porą. Cały dzień gdzieś latałam i dopiero teraz mam chwilkę, żeby odsapnąć, więc czym prędzej do Was przybywam żeby rozliczyć styczniową walkę z UFO-kami.
Zapisując się do zabawy Kasi z bloga krzyżykowe szaleństwo postanowiłam brać się po kolei za moje nieskończone prace. Chciałabym na koniec każdego miesiąca mieć kolejnego UFO-ka z głowy. Niestety w lutym to będzie niemożliwe, gdyż czeka na mnie róża do wyszycia, ale biorąc pod uwagę że zgłoszonych UFO-ków jest osiem to jest szansa że je wszystkie ukończę w terminie.
Wracając do styczniowej walki na tamborku królowały kawy. Gdy pokazywałam je Wam ostatnim razem brakowało mi dwóch do skończenia...




Teraz te dwa miejsca zapełniły się dzięki kawie latte..
 i kawie mrożonej...
 ...i tym sposobem kawy można odhaczyć jako skończone...
 JUPIIII!!!!
A tak prezentują się w ramie...
 Musicie mi uwierzyć na słowo że są wsadzone równo. 3 cm od górnej i dolnej ramki. Nie mam pojęcia dlaczego na zdjęciach wychodzi jakby było krzywo ;(
Teraz kawy poczekają na herbatki i dopiero wtedy będzie pokaz w zwisie ścianowym ;)
***
Moje Drogie Tusalek jest częścią naszej rodziny, więc musi jeść dostawać ;)
Xymcia-dm  - Ty to chyba czytasz w moich myślach ;) Na błękicie rzeczywiście będą rozetki :D A co do konewki to ja Ci powiedziałam, aż tak zdolna jak ty nie jestem :P
Kate - u mnie nigdy nie jest za późno :) serdecznie zapraszam :)


poniedziałek, 8 lutego 2016

Tusal 2016 - luty

Dzisiaj na blogach zaroiło się od tusalowych słoiczków. Pędzę i ja do Was z moją odsłoną. W tym miesiącu słoiczkowi towarzyszą materiały na kolejny UFO-k. Ciekawe kto z Was zgadnie co będzie haftowało się w lutym.... :)
Co do ozdoby słoiczka to tylko dodałam mu etykietkę z nazwą ;)

sobota, 6 lutego 2016

Wyzwanie czytelnicze - 3660 stron.

Dawno, dawno temu kiedy jeszcze nie miałam pojęcia o krzyżykach moją wielką pasją było czytanie książek. Pamiętam jak w szkole podstawowej każdą przerwę spędzałam w bibliotece szkolnej. Książki wręcz połykałam, a moje karty czytelnika nie miały odpowiedniej ilości kratek na wpisywanie kolejnych pozycji, także zawsze było ich kilka pospinanych spinaczem ;)
Później w technikum w szkolnej bibliotece były tylko pozycje techniczne, więc zaatakowałam naszą osiedlową bibliotekę i tam buszowałam między regałami.
Czytałam fazami. Był etap kiedy wybierałam tylko pozycje z serii "życie po życiu", później zafascynował mnie okres drugiej wojny światowej, a w szczególności książki dotyczące obozów koncentracyjnych... Był też czas kiedy połykałam książki "z ukrytym dnem" do których zaliczam twórczość Paulo Coelho.
Zawsze znalazłam coś dla siebie.
Książki towarzyszyły mi także po przeprowadzce do Irlandii. I nie przeszkadzało mi że były to pozycje anglojęzyczne, nadal je połykałam.
Aż pewnego dnia przyszła nowa miłość. Haft krzyżykowy. To była miłość od pierwszego wejrzenia i niestety, ale książki poszły w odstawkę. Czytać i haftować jednocześnie się nie da. Ja nie umiem słuchać książek, ja z tych co muszą trzymać książkę w ręku, widzieć literki i czuć ten specyficzny zapach kartek.
Dlatego gdy Ania z bloga Moje życie pasją usłane zaproponowała wyzwanie czytelnicze "3660 stron" pomyślałam że to dobry pomysł. 10 stron dziennie to nie jest tak wiele, a może dzięki temu pogodzę swoje dwie miłości.
Zapraszam i Was w imieniu Ani do wspólnej zabawy, szczególnie tych którzy tak jak ja obniżyli swój poziom czytelniczy przez inne pasje ;)

wtorek, 2 lutego 2016

Kalendarz hafciarski - luty

Kasia z bloga krzyzykowe szaleństwo już swój haftowany luty pokazała, więc przyszedł czas i na mnie. Kolejny wzorek z kalendarza zaprojektowanego przez Igiełkę to poduszeczka na igły w kształcie pomidorka.
Tak jak poprzedni miesiąc u mnie wzorek wylądował na zawieszce...
Ten sam materiał, czyli błękitna aida 16ct, muliny DMC i Anchor plus koraliki na krawędziach...
Razem z tamborkiem tworzą niezły zestaw...
***
Wilki idą w stronę oka. Głosów nie liczyłam dokładnie, ale i tu i na fb wiekszość z Was była za okiem. ;)