Ten post miał byc zupełnie na inny temat, ale po przeczytaniu Waszych komentarzy tutaj i na FB postanowiłam się z Wami podzielić wiedzą zdobytą na temat haftowania muliną cieniowaną.
Wszystko co poniżej zostanie przedstawione jest kumulacją informacji jakie dostarczyły mi bardziej doświadczone hafciarki, informacji znalezionych w sieci a także (w mniejszości ;)) moje własne przemyślenia.
Powiem Wam także jakie błędy popełniłam przy moim wielkanocnym jajku sprzed roku.
Niestety jest to jedyne zdjęcie jajca jakie posiadam, więc nie jestem w stanie przedstawić Wam moich błędów wizualnie.
No to zaczynamy.... Przykładowa mulina to Ariadna nr 5428 (granat, niebieski, błękit, niebieski i znowu granat). Przykładowy fragment mojego księżyca...
Pkt 1. Zanim zaczniemy cokolwiek musimy cały motek muliny rozwinąć i podzielić na równe kawałki, które będą się zaczynały tym samym kolorem. Ja swoją Ariadnę pociełam w połowie koloru granatowego...
Mój błąd przy jajku: obcinałam mulinę jak leci. Np. zaczynała się ostrą pomarańczą a kończyła się na najjaśniejszym fragmencie. Następny był też cięty jak mi pod nożyczki podszedł.
Pkt 2. Do haftowania używamy dwóch (lub trzech, jeśli ktoś tyloma haftuje) odzielnych nitek, które przechodzą w tych samych momentach w poszczególne kolory.
Błąd przy jajku: Zafascynowana dopiero co poznaną metodą "pętelki" stosowałam ją przy jajku. Biorąc pod uwagę że popełniłam już błąd przy cięciu moje dwa początki nitek zaczynaly się zupełnie różnymi odcieniami.
Pkt 3. Haftujemy każdy krzyzyk oddzielnie.
Ja zaczynam od początku eska-floreska - czerwone kółeczko. I lecę każdy krzyżyk pokolei. Na "zakrętach" robię krzyżyki po skosie, żeby cieniowanie wychodziło po kole - różowe kreski.
Błąd przy jajku: Leciałam krzyżyki tradycyjnie. Najpierw \\\\\\\\ i potem powrót ///////. W efekcie miałam niesamowity miszmasz. Dolne nitki inne oddcienie a górne jeszcze inne :)
Po pierwszym esku lecę kolejny...
Teraz powinnam dobrać kolor nitki na trzeci esek, ale tutaj akurat tak się złożyło, że nitka pasowała idealnie odcieniem (czerwone kółka na zdjęciu poniżej), więc lecę dalej bez obcinania...
I tak powstaje trzeci esek...
Następnie z resztek muliny, która mi została po poprzednich eskach-floreskach...
dobieram odcień na mniejsze eski, odchodzące od tych trzech głównych i po chwili mam coś takiego...
Te fragmenty w żółtych kółkach to moja inwencja twórcza. Oryginalnie we wzorze są gwiazdki i romby robione backstitch-ami ale jakoś mi nie podchodzą, więc postanowiłam je zamienić kolejnymi zawijasami. Oczywiście tylko w miejscach gdzie ich brak jest rażąco widoczny :)
I pkt 4. Figury symetryczne (u mnie gwiazdka) dla uzyskania lustrzanego odbicia powinny być haftowane z kilku stron. Ja swoją gwiazdkę "przecięłam" na pół i haftowałam ją dwoma kompletami nici ( jeden to czerwony, drugi to ten żółty)
Oczywiście mając inny wzór... serce, drzewo (ostatnie jajko) czy rozetki podział na ilość miejsc w których bym zaczynała stawiać pierwsze krzyżyki będzie różna i tutaj ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia.
I to by było na tyle.
Jeśli tylko natrafię na jakąś nową informację na temat cieniowanej muliny to na pewno się z Wami podzielę. O to samo proszę oczywiście i Was. Jeśli ktoś z Was wie coś więcej na ten temat to przyjmę wszytkie podpowiedzi.
Jeżeli ktoś z Was chce się jeszcze przyłączyć do wyszywania księżyca to zapraszam do organizatorki Kasi z bloga
krzyżykowe szaleństwo (kliknij na nazwę bloga i poznasz zasady zabawy)
PS: Błędy w jajku nie są błędami w 100% bo jajko i tak wyszło efektownie :P
***
violi igłą malowane - skontaktuj się z Kasią w sprawie księżyca
Andżela - cieszę się że kopniaki podziałały
Chenia - pewnie masz rację, ale mam nadzieję, że to moje kombinowanie jest tylko w fazie początkowej. Więcej praktyki - mniej kombinowania ;)
Aga Jarzębinowa - Twój komentarz wywołał ogromny śmiech, dobrze że czytałam go w samotności, bo uznano by mnie za umysłowo chorą :P
piegucha - wzajemnie :P