Tak wyglądał gdy Wam go ostatnio pokazywałam...
Dwa kolejne dni i zieleni trochę przybyło...
Trzeciego dnia stwierdziłam, że nie będę przedłużać "produkcji" Makowego na kolejną trzydniówkę i rezygnując z haftowania wieczornego Sierściuchów postawiłam ostatni krzyżyk...
Wsadziłam go w upatrzoną ramkę i...
... coś mi nie pasowało.
Nastąpiła więc zmiana koncepcji. Wzięłam większą ramkę, wycięłam dwa passe w kolorze bieli i czekoladowego brązu i wszystko razem teraz wygląda tak...
Teraz mi się podoba :D A Wam?
***
Z frontu różanego - hafci się... codziennie... jest szansa że zdążę :)
