Ostatnio na FB miała miejsce rozmowa nt. "Czego nie lubicie w krzyżykach?" Odpowiedzi były różne: backstitch-e, obrębianie materiału w celu przygotowania do pracy, za częste zmiany kolorów (tzw. konfetii) czy też zbyt nudne tło w obrazkach. Moja była całkiem inna. Ja kocham wszystko co dotyczy krzyżyków - backtitch-e powalają mnie co mogą zrobić z plamy krzyżyków, obrębianie materiału poskromiłam taśmą która robi się jak klej pod wpływem żelazka, a obrazki z tłem staram się robić po trochu z każdej strony... Wtedy nie było rzeczy, która by mnie wkurzała przy haftowaniu. Teraz dzięki tej nieszczęsnej metryczce już się znalazła.
Nienawidzę, jak mam swoje hafty w trakcie pracy, które chciałabym żeby były wyhaftowane JUŻ a muszę się pierniczyć z czymś co ktoś sobie zażyczył!!!
Nie mam Wam więc nic do pokazania z moich mniejszych projektów :( Wszystkie stoją w miejscu, bo nadal męczę tę cholerną metryczkę :/
Dzięki Bogu, że kolos idzie do przodu, bo do pokazania Wam byłoby wielkie.... zero ;)
Oto szybki rzut oka na postępy tygodnia 19tego, który zaczęłam z prawie-uchem ;)
Wieczór pierwszy i ucho już nie jest "prawie"...
Wieczór drugi spędziłam na wypełnianiu ramki...
Wieczór trzeci - to już przejście na drugą połowę strony...
Wieczór czwarty - nie szło już tak szybko jak bym chciała. Zmiana kolorów było co kilka krzyżyków...
... i tak się ciągnęło przez wieczór piąty... (te krótkie nitki to mój nowy sposób na kończenie nitki bez konieczności machania tamborkiem, ale o tym innym razem, bo wszystko w fazie testowej ;))
...szósty...
... i siódmy, gdzie zaczął się wyłaniać zarys pierwszego listka od róży (to półkole u góry)...
Wybaczcie ale ogólnego zdjęcia dzisiaj nie będzie. Zrobię na przyszły tydzień z kolosem :)
I na sam koniec moje małe przemyślenia ;) W wielu komentarzach odnośnie kobyły pytacie czy mi się jeszcze to nie znudziło, czy nie miałam ochoty go rzucić w kąt. Odpowiedź jest jedna. NIGDY!!! Wiecie co jest najbardziej motywujące przy kolosie żeby iść dalej? (Oczywiście poza Waszymi komentarzami :)) To że pomimo że mam tylko 11 kolorów, że czasami utknę na obszarze z tysiącem krzyżyków jednego koloru to wiem, że za chwilę będzie to COŚ - jej sukienka... ucho... róża... twarz czy motylek (na to dużo z Was czeka, co?? :)) i że żeby je zobaczyć muszę iść po kolei i przejść te nudne fragmenty plam, bo za nimi czeka wielka niespodzianka :) I z tą myślą życzę Wam dobrej nocy :) A może przekonałam, którąś z Was do zaczęcia kolosa????
***
mój mały art świat - niedługo postaram się Cię zaskoczyć jeszcze bardziej ;)
Anek73 - co za problem ??? akurat wyprucie oryginalnej herbatkowej ramki nie zajmie Ci dużo czasu ;)
Kasia Krzyżyk - zdrówka więc życzę :)
Elunia - klej zamówiłam bez oglądania, zostanie dla mnie zamówiony i przesłany z resztą zamówienie, więc nie wiem jaką będzie miał końcówkę.... A czy to wielki problem czy ma cienką czy nie???
Promyk - dzięki za wytłumaczenie bo reklama do mnie nie doszła :)