U love me

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lost in You. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lost in You. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 września 2014

Lost in You 20-23 tydzień - ekspresowy przegląd

Od postawienia pierwszego krzyżyka na moim kolosie w sierpniu minął rok. Realnych tygodni pracy nad nim było 19ście (tutaj mozecie sobie przypomnieć jak to wtedy wyglądało). Dzisiaj ekspresowy przegląd kolejnych czterech tygodni. Ekspresowy, bo nie będę Was zanudzać zdjęciem z każdego dnia pracy - wybrałam te najbardziej znaczące.
Tydzień 19ty zakończyłam na takim etapie...
 Czwartego dnia dwudziestego tygodnia miałam już skończoną kolejną stronę...
 Na zdjęciu powyżej widzicie 49 269 krzyżyków (20,53% całości). Do zrobienia zostały 34 strony :)
A tutaj zbliżenie na ucho...
 Tydzień 20ty zakończyłam tak...
 Tydzień 21 skończył się jednym wielkim liściem...
 Tydzień 22 - połową rózy...
 Natomiast w piątym dniu 23 tygodnia zakończyłam pierwszą kolumnę mojego kolosa...
 Doszło kolejne 7840 krzyżyków... Przekroczyłam magiczną liczbę 50 tyś (dokładnie 57109) i w tym momencie mam 23,8% całości :)
 Końcówka tygodnia 23-go to kolejna strona w drugiej kolumnie... I tu będzie bardzo bardzo biało :)
Będzie za jakieś 5 miesięcy, bo na razie moje zakochane elfy lądują w szufladzie...
 Z miłości... Z miłości do człowieka, który kocha wilki i który w styczniu będzie miał urodziny... 
Od października ruszam z nowym HAED-em... Wspierana przez inne Haed-omaniaczki, które jak ja rozpoczynają nowe projekty.
Mój wybór padł na Twin Souls (Bliźniacze Dusze) Steven-a Paul-a Carlson-a. Wzór przygotowany także przez Michele Sayetta.

Kanwa już gotowa, mulinki prawie wszystkie... Start 1 paździrnika :)
Trzymajcie kciuki żeby prezent był prezentem urodzinowym a nie pourodzinowym ;)
***
Dziękuje Wam wszystkim za komplementy w stronę herbu - mam cichą nadzieję, że to było pierwsze i ostatnie tego typu zamówienie ;)

sobota, 17 maja 2014

Tydzień 19ty

Ostatnio na FB miała miejsce rozmowa nt. "Czego nie lubicie w krzyżykach?" Odpowiedzi były różne: backstitch-e, obrębianie materiału w celu przygotowania do pracy, za częste zmiany kolorów (tzw. konfetii) czy też zbyt nudne tło w obrazkach. Moja była całkiem inna. Ja kocham wszystko co dotyczy krzyżyków - backtitch-e powalają mnie co mogą zrobić z plamy krzyżyków, obrębianie materiału poskromiłam taśmą która robi się jak klej pod wpływem żelazka, a obrazki z tłem staram się robić po trochu z każdej strony... Wtedy nie było rzeczy, która by mnie wkurzała przy haftowaniu. Teraz dzięki tej nieszczęsnej metryczce już się znalazła.
Nienawidzę, jak mam swoje hafty w trakcie pracy, które chciałabym żeby były wyhaftowane JUŻ a muszę się pierniczyć z czymś co ktoś sobie zażyczył!!!
Nie mam Wam więc nic do pokazania z moich mniejszych projektów :( Wszystkie stoją w miejscu, bo nadal męczę tę cholerną metryczkę :/
Dzięki Bogu, że kolos idzie do przodu, bo do pokazania Wam byłoby wielkie.... zero ;)
Oto szybki rzut oka na postępy tygodnia 19tego, który zaczęłam z prawie-uchem ;)
 Wieczór pierwszy i ucho już nie jest "prawie"...
 Wieczór drugi spędziłam na wypełnianiu ramki...
 Wieczór trzeci - to już przejście na drugą połowę strony...
 Wieczór czwarty - nie szło już tak szybko jak bym chciała. Zmiana kolorów było co kilka krzyżyków...
... i tak się ciągnęło przez wieczór piąty... (te krótkie nitki to mój nowy sposób na kończenie nitki bez konieczności machania tamborkiem, ale o tym innym razem, bo wszystko w fazie testowej ;))
 ...szósty...
... i siódmy, gdzie zaczął się wyłaniać zarys pierwszego listka od róży (to półkole u góry)...
 Wybaczcie ale ogólnego zdjęcia dzisiaj nie będzie. Zrobię na przyszły tydzień z kolosem :)
I na sam koniec moje małe przemyślenia ;) W wielu komentarzach odnośnie kobyły pytacie czy mi się jeszcze to nie znudziło, czy nie miałam ochoty go rzucić w kąt. Odpowiedź jest jedna. NIGDY!!! Wiecie co jest najbardziej motywujące przy kolosie żeby iść dalej? (Oczywiście poza Waszymi komentarzami :)) To że pomimo że mam tylko 11 kolorów, że czasami utknę na obszarze z tysiącem krzyżyków jednego koloru to wiem, że za chwilę będzie to COŚ - jej sukienka... ucho... róża... twarz czy motylek (na to dużo z Was czeka, co??  :)) i że żeby je zobaczyć muszę iść po kolei i przejść te nudne fragmenty plam, bo za nimi czeka wielka niespodzianka :) I z tą myślą życzę Wam dobrej nocy :) A może przekonałam, którąś z Was do zaczęcia kolosa????
***
mój mały art świat - niedługo postaram się Cię zaskoczyć jeszcze bardziej ;)
Anek73 - co za problem ??? akurat wyprucie oryginalnej herbatkowej ramki nie zajmie Ci dużo czasu ;)
Kasia Krzyżyk - zdrówka więc życzę :)
Elunia - klej zamówiłam bez oglądania, zostanie dla mnie zamówiony i przesłany z resztą zamówienie, więc nie wiem jaką będzie miał końcówkę.... A czy to wielki problem czy ma cienką czy nie???
Promyk - dzięki za wytłumaczenie bo reklama do mnie nie doszła :)



czwartek, 8 maja 2014

Strona 7 za mną :)

Musze się Wam pochwalić że jakoś ostatnio udaje mi się przy nim spędzać każdy wieczór. Muszę przyśpieszyć tempo wyszywania, bo to niedługo rok minie jak pierwszy raz w niego wbiłam igłę. Dzisiaj pokaz postępów w 18tym tygodniu pracy.
Zaczynałam od zarysu ucha...
 Wieczór pierwszy - ucho zaczeło się wyłaniać...
 Wieczór drugi - zakończona strona nr 7
 Mam już wyhaftowane 41954 krzyżyków czyli 17,48%. Do końca jeszcze tylko 35 stron (!!!)
 Wieczór drugi zakończyłam niewielkim wejściem na kolejną stronę...
Wieczór trzeci - ramka...
 Wieczór czwarty - postanowiłam skupić się na uchu...
 i tak dalej przez wieczór piąty...
 ....szósty....
 i siódmy...
 A tak mniej więcej to wygląda na całości...
Teraz czas na troszkę włosów i.... zacznie się róża :) Już nie mogę się doczekać!!!
***
Promyk - no jasne że zmotywowałaś :) ale jeszcze kilka trzydniowych nasiadówek musi być żeby można było całość podziwiać
Anna M - no to podejmij to wyzwanie :)
Andżela - len jest niewiadomego pochodzenia. Jedno czego jestem pewna to że jest to 32 ct. Wyszywam co dwie nitki więc tak jakby na 16ct.
Marille - witaj :) wzorek poszedł.
Aga Jarzębinowa - no to kopniaki Ci ślę - motywacyjne oczywiście :)
Szarlotka - niewielu go ukończyło, niektórzy sie poddali całkowicie, ale krzyżyk do krzyżyka i może mi się uda na następne święta zrobić ;)
Anonimie - ja swoje prace robię "wlasnymi ręcami" i nie mam zamiaru tego poprawiać :P A poza tym to może wypadałoby sie przedstawić a potem poprawiać ???
bożenas - jeśli chcesz to ja Ci wzorek chętnie podrzucę :) podaj tylko email ; o ile mi wiadomo to Chaga w nim nie brała udziału, moze Kalliope??
mój mały art świat - Twoje komentarze to też miód na moje serce :)
Anek73 - ja o środku na razie nie myślę :)



czwartek, 10 kwietnia 2014

Lost in You - tydzień 17ty

Zanim przejdę do prezentacji 17-tego tygodnia pracy nad kolosem chciałabym bardzo podziekować za wszystkie kopniaki motywacyjne przesłane w moją stronę. Metryczka ukończona. Pokaz dopiero jak kupię ramkę i to pewnie po świętach, bo u mnie na irlandzkiej wsi ramkowy wybór ubogi więc trzeba sie wybrać do większego skupiska cywilizacji :)
Zrobiłam też kilka hafcików na kartki, ale tych też Wam chwilowo nie mogę pokazać, gdyż muszą poczekać w tajemnicy do świąt. Nie jest ich wiele. Nadal ogarnia mnie chęć haftowania tego co "chcę" a nie tego co "muszę".
Robię też niewielkie wiosenne porządki w moich zapasach przydasiowych i muszę stwierdzić, że nazbierało mi się tego tyle, że nigdy nie będę tego w stanie wykorzystać dlatego w planach mam przydasiowe candy :)
To tyle z ogłoszeń teraz czas na kolosa. Tydzień 17ty zaczął się tak:
 A tak przybywalo krzyżyków przez kolejne wieczory:
Wieczór pierwszy
 Wieczór drugi - połowa strony za mną i czas na zmianę pozycji tamborka
 Wieczór trzeci
czwarty
 piąty
 szósty
 i siódmy..
A teraz, specjalnie dla Nati B, rzut na całokształt...
Te kreski w pionie i poziomie to granice kolejnych stron. To co zamalowane na zielono jest już przeniesione na kanwę. Zostało jeszcze wiele do końca. :)
Tara
***
Hanulek - ja już nie wiem na co zwalać... chyba po prostu trzeba to przeczekać
Dora - oj gdyby tak się dało to ja na pewno bym tak haftowała :) a co do torby to będę czekać na nadmiar ;)
EniToJa - poczekasz jeszcze chwilkę???
Monika Blezień - a mi się wydaje że na moich kartkach jest wręcz za mało ;)
Andżela - odkopuję :)
Jeniulka - dziękuję za potwierdzenie
Aleksandra Żurek, Elunia - z mulinek powstaną same wspaniałości ale na razie zagłuszam ich wołanie, bo muszę nadrobić kilka zaległości :)

czwartek, 27 marca 2014

Tydzień 16ty... kolejna strona

Nie mam dzisiaj natchnienia do pisania więc bez zbędnego gadania fotorelacja tygodnia 16tego....
Zaczął się tak:
 Wieczór pierwszy:
 Wieczór drugi - skończona 6 strona z 42.
 Skoro zmiana strony to i zdjęcie tego co jest już na kanwie...
 I jak to się ma do całości materiału...
 Dla zainteresowanych trochę matematyki... Na zdjęciu wyżej widać 34354 krzyzyki co daje 14,31% z całości, czyli 240 000 krzyżyków. Zostało jeszcze 36 stron w tym kilka niepełnych :)
 Wieczór trzeci - to wykorzystanie tych zaparkowanych nitek...
 Wieczór czwarty - czerń...
 Wieczór piąty - koniec czerni
 Wieczó szósty - reszta kolorów...
I wieczór siódmy...
kończący 16ty tydzień.
Tara.
***
Iskierka - jak pisałam w poście dwie doby, a dokładniej: jeden dzień doskakiwania do tamborka w międzyczasie to krzyżyki, drugi dzień to backstitche, napis i ramkowanie a rano następnego dnia dostawa do klientki :)
EniToJa - ta jest szybka, delikatna a zarazem efektowna :)
Kobieta blogujaca, Iskierka - wzory poszły
piegucha - mamona akurat na zamówione przeze mnie zakupy będzie ;) a co do metryczek to ja nadal szukam dla swoich Potworów tego ach...
Andżela - jak tylko dojdą to na pewno :)


wtorek, 11 marca 2014

Plan poszedł w diabły...

Był plan... Skończyć kolejną stronę kolosa... Był i się zmył.... Nie udało mi się... Myślę że z dwóch powodów. Po pierwsze z poprzedniego tygodnia pozostało mi kilkaset krzyżyków do dokończonia, a po drugie ten tydzień był tygodniem wychodzenia z choroby. W niektóre wieczory nie miałam po prostu siły siedzieć jak zwykle tych 3-4 godzin przy tamborku i odkładałam wszystko po godzinie. Także niestety ale kolejną skończoną stronę zobaczycie w następnym tygodniu. A teraz czas już na fotorelację z tygodnia 15tego...
Było tak...
 wieczór 1.
 wieczór 2.
 wieczór 3 - zmiana położenia tamborka... i dalsza wędrówka nitką w górę...
 wieczór 4 - to był jeden z tych kryzysowych wieczorów...
 wieczór 5 -
 wieczór 6 - kolejny kryzys...
 wieczór 7 - tu ilość krzyżyków które się pojawiły jest minimalna...
I na tym etapie wchodziłam w tydzień 16ty. Ciężko bedzie nadrobić to zwolnione tempo, ale najważniejsze jest to że idę do przodu.... że krzyżyków, mniej lub więcej, przybywa... no i że na następnej stronie będzie już jej ucho a dokładniej płatek małżowiny - edukacyjnie mówiąc :D
Tara.
***
Dziękuję za wszystkie komentarze pod moimi karteczkami... <3