U love me

niedziela, 18 czerwca 2017

O tym jak powstał herb...

Dzień dobry wszystkim niedzielnie!
Na początku padła prośba... o herb województwa Meath (Irlandia), a że lubię wyzwania to się zgodziłam.
Później przegląd w internecie, aby zobaczyć co i jak...
... i powiem szczerze - zmiękłam.
Nic to. Jak się powiedziało A to trzeba lecieć dalej z całym alfabetem i tak przystąpiłam do tworzenia wzoru do haftu. Najpierw próbowałam przerobić zdjęcie w dostępnych programach. Niestety zdjęcie nie było najlepszej jakości, więc i przeróbka nie mogła być od razu do wykorzystania. Poza tym dostępne programy za Chiny nie chciały użyć tylko siedmiu kolorów nici i tworzyły jakieś chore cieniowania.
Nie pozostało mi nic innego jak wziąć kredki i papier milimetrowy w ręce i kwadracik za kwadracikiem, posiłkując się tym co sugerowały programy, stworzyłam projekt papierowy.
Niestety żadnych zdjęć z tego procesu nie posiadam. Projekt tworzył się kilka ładnych tygodni. Zawsze coś mi nie pasowało i tak naprawdę to nie do końca jestem zadowolona z pewnych detali końcowego wykonania, ale biorąc pod uwagę wielkość pracy i tak jestem dumna.
Herb wyhaftowałam na kanwie 18ct dwoma nitkami muliny DMC. Wielkość w krzyżykach to 160 na 178.
Kreseczki na piłce powstały dzięki pomocy Igiełki, która projektowanie wzorów ma w małym paluszku. Jeszcze raz Ci dziękuję Moniko za pomoc.:*
 Król to właśnie ten element, który sprawił mi najwięcej kłopotu...
 Jak widać jego berło się trochę rozjechało z rzeczywistością.... a i "moja" twarz taka jakaś bardziej uśmiechnięta jest ;)
Na szczęście po dwóch miesiącach pracy haft trafił do ramki i zmienił właściciela...
Nowy właściciel zachwycony, ja zadowolona, więc chyba nie jest tak źle ;)
A Wy co o tym myślicie???
***
 

czwartek, 15 czerwca 2017

Jeszcze trochę komunijnie

Witam Was gorąco w ten czwartkowy wieczór!!!
Jak już pisałam wcześniej w tym roku temat komunijny był mi o wiele bardziej bliższy niż w poprzednich latach. Poza tym, że do Pierwszej Komunii przystąpił mój Starszy Szkodnik, to zostałam poproszona o wyhaftowanie dwóch pamiątek z tej okazji.
Zamawiająca wybrała kolejny wzór z serii Veronique Enginger... kielich...
Jako, że jedna pamiatka miała być dla chłopczyka to wzór wyhaftowałam wg oryginalnej rozpiski - z białą wstążką. Druga z pamiątek miała być dla dziewczynki i tu pokusiłam się o zmianę w kolorze wstążki na brudny róż...
Obie zaramkowałam do identycznych białych, gładkich ramek...

... i w takiej oprawie poleciały w świat...
Jednak na tym nie koniec. Razem z Arthurem do Komunii przystępował jego polski kolega z klasy Kacper. Postanowiłam i dla niego stworzyć pamiątkę tego szczególnego dnia a, że z tej serii podobał mi się jeszcze kolejny gołąbkowy wzór to wybór był oczywisty...
Ramka ta sama co w dwóch pozostałych pamiątkach i prezencik gotowy...
Za dwa lata czeka mnie Komunia najmłodszego Szkodnika. Jeśli do tej pory nie znajdę wzoru, który poruszy moje serce to ten gołąbek będzie jeszcze raz w użyciu ;)
A Wam, która pamiątka najbardziej przypadła do gustu???
***
Bardzo się cieszę, że spodobał się Wam motylkowy notesik na lodówkę. Na pewno powstaną kolejne :)
Brodziszek - motylkowe wzory pochodzą z Chin. Trochę zalatują mi SODĄ ale głowy nie dam sobie urwać ;) Znalezione na pinterescie. 





wtorek, 13 czerwca 2017

Motylkowa wymianka cz.2

Witam Was wszystkich bardzo serdecznie!
W poprzednim poście pokazywałam Wam prezenty jakie otrzymałam w ramach Motylkowej Wymianki zorganizowanej przez Judytę z bloga Haftowane opowieści , a dzisiaj przychodzę z zawartością paczki ode mnie, która poleciała na sąsiednią wyspę do Marii z bloga PrzystanMiryam.
Dla Marysi wykonałam dwie motylkowe prace.
Pierwsza to zakładka, aby czytanie książek było jeszcze większą przyjemnością...
 Hafcik wykonany dwoma nitkami muliny DMC na kanwie 18ct...
 Wzór został przeze mnie przycięty, tak żeby rozmiarami pasował do wielkości zakładki...
Druga praca, to notesik z karteczkami samoprzylepnymi w formie magnesu na lodówkę...
 Haft z tej samej serii również został dopasowany wielkością do potrzebnych mi rozmiarów...
 Całość przyklejona na tekturce falistej w kolorze motylka.
Jako, że jest to prototyp to Marysiu bądź tak miła i daj znać czy klejenie wytrzymuje codzienne użytkowanie. ;)
Cały motylkowy komplet prezentuje się tak..
... a do Marysi poleciał w towarzystwie przydasiów i innych dodatków...
zdjęcie dzięki uprzejmości Marysi
 Mam nadzieję, że te drobiazgi się przydadzą w twórczości :)



wtorek, 6 czerwca 2017

Motylkowa wymianka cz. 1

Witam Was serdecznie!
Na początku roku Judyta z bloga Haftowane opowieści zaproponowała wymiankę z motylem. Czasu na wykonanie było mnóstwo, gdyż paczki miały dolecieć do adresatów dopiero pod koniec maja.
Paczka pełna motylowych akcentów doleciała do mnie z drugiego końca... Irlandii od Małgosi z bloga Magiczny Świat Krzyzyków.
Po otwarciu koperty moim oczom ukazały się takie oto cuda...
... motylkowy czekoladownik z wkładką w środku...
 .... motylek - magnez
 wykorzystywany już na lodówce.
... Motylkowa kartka z życzeniami...
 oraz kwiatowo-motylkowe przydasie....
 ... i motylkowe lampeczki, które zdobią wieczorami moją sypialnie...
 Małgosiu jeszcze raz bardzo dziękuję za te wszystkie wspaniałości.Każda z nich zostanie należycie spożytkowana...
Dziekuję tez Judycie za zorganizowanie wymianki. Zabawy u Ciebie to sama przyjemność.
A w następnym poście pokażę Wam co motylkowego zmajstrowałam ja.
Pozdrawiam.
***
Bardzo sie cieszę że moja pamiatka komunijna przypadła Wam do gustu. Niedługo spodziewajcie się kolejnych w tym klimacie.
Malgorzata Zoltek - ja szaleństwo komunijne będę przechodzić za dwa lata jeszcze raz.

piątek, 2 czerwca 2017

Komunijnie

Maj to miesiąc komunii. To czas kiedy na blogach rękodzielniczych z każdej strony widać pamiątki czy prezenty robione właśnie na tą okazję.
Do tej pory ten temat mnie omijał, ale nie w tym roku. 20 maja Arthur przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej. Przygotowania do tej imprezy trwały długie miesiące i chociaż tutaj w Irlandii nie ma takiej presji jak w Polsce to i tak moja energia życiowa w pewnych momentach była na wyczerpaniu.
Znalazłam jednak chwilę, żeby z tej jakże ważnej okazji w życiu, wyhaftować Szkodnikowi pamiatkę.
Postawiłam na skromość i delikatność. Wybór padł na znany wzór autorstwa Veronique Enginger.
 Wyhaftowany na lnie (a może luganie - tego nie jestem w stanie określić bo opis gdzieś zaginął) w kolorze anyczna biel 28ct. zmieścił się w ramkę 10 na 15 cm.
Co prawda jest to wzór przeznaczony na kartkę, ale myślę, że w tej formie też jest równie efektowny.
Za sprawą bardzo zdolnych rąk lokalnej pani od wypieków gołąbek znalazł się też na komunijnym torcie i tak wspólnymi siłami stworzyłyśmy komunijny duet...
Uroczystość kościelna oraz obiad po niej udał się w 100%.
 Młody zadowolony...
...szczególnie z wymarzonego rowerowego prezentu.
Młodszy też wyglądał jak czlowiek...
Teraz nie pozostaje nam nic innego jak czekać na jego komunię.
***
Dziękuję Wam z całego serca za gorące przywitanie.
Elunia, Dorota - poproszę o adresy na email: fajnakasia79@gmail.com